<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>Bondie krytykuje</title>
	<atom:link href="http://bonduelle.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://bonduelle.wordpress.com</link>
	<description>Just another WordPress.com weblog</description>
	<lastBuildDate>Thu, 22 Sep 2011 23:54:14 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='bonduelle.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://s2.wp.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title>Bondie krytykuje</title>
		<link>http://bonduelle.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://bonduelle.wordpress.com/osd.xml" title="Bondie krytykuje" />
	<atom:link rel='hub' href='http://bonduelle.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>Starcie nowego ze starym, czyli po raz enty filmy o miłości</title>
		<link>http://bonduelle.wordpress.com/2011/09/22/starcie-nowego-ze-starym-czyli-po-raz-enty-filmy-o-milosci/</link>
		<comments>http://bonduelle.wordpress.com/2011/09/22/starcie-nowego-ze-starym-czyli-po-raz-enty-filmy-o-milosci/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Sep 2011 23:44:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bonduelle</dc:creator>
				<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[a shop around the corner]]></category>
		<category><![CDATA[beastly]]></category>
		<category><![CDATA[komedie romantyczne]]></category>
		<category><![CDATA[meant to be]]></category>
		<category><![CDATA[no strings attached]]></category>
		<category><![CDATA[sex story]]></category>
		<category><![CDATA[sklep na rogu]]></category>
		<category><![CDATA[tristan + isolde]]></category>
		<category><![CDATA[tristan i izolda]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bonduelle.wordpress.com/?p=93</guid>
		<description><![CDATA[Gdyby ktoś na podstawie lektury tego bloga postanowił wysnuwać wnioski na temat mojego gustu filmowego, musiałby stwierdzić że życie upływa mi na nadmiernym wczuwaniu się w romansidła (nie jest to dalekie od prawdy, but still. Przyrzekam, czasem oglądam też coś innego!). Niezależnie od przyczyn tego stanu rzeczy, dziś znów zapraszam na spotkanie z wątkami miłosnymi  [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bonduelle.wordpress.com&amp;blog=6559315&amp;post=93&amp;subd=bonduelle&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Gdyby ktoś na podstawie lektury tego bloga postanowił wysnuwać wnioski na temat mojego gustu filmowego, musiałby stwierdzić że życie upływa mi na nadmiernym wczuwaniu się w romansidła (nie jest to dalekie od prawdy, but still. Przyrzekam, czasem oglądam też coś innego!). Niezależnie od przyczyn tego stanu rzeczy, dziś znów zapraszam na spotkanie z wątkami miłosnymi  &#8211; w czterech nowoczesnych odsłonach i jednej retro.</p>
<p><span id="more-93"></span><strong><a href="http://www.filmweb.pl/film/Beastly-2011-514307">Beastly</a></strong></p>
<p>Jako purystka adaptacyjna (bo film jest adaptacją książki o tym samym tytule, skierowanej dla grupy wiekowej &lt;15) najpierw zapoznałam się z drukowanym pierwowzorem. Mogłabym w sobie w zasadzie odpuścić, bo fabuła nie jest na tyle zawiła, żeby mój umysł nie był w stanie jej ogarnąć bez uprzedniej lektury, ale o dziwo znalazłam w powieści jedno przyjemne zaskoczenie. Otóż główny bohater sporo swoich przemyśleń dzielił z innymi &#8222;dziwadłami&#8221; (dosłownie) na czacie i to rozmowy z internetowymi znajomymi motywowały go do wielu działań. Jako że pisanie na komputerze nie jest zbyt &#8222;ekranizowalną&#8221; czynnością (o czym zapomnieli twórcy &#8222;Samotności w sieci&#8221;. Skutek: tysiące widzów konających z nudów w kinach), ten wątek został niemal zupełnie pominięty. Szkoda, bo za jednym zamachem straciliśmy możliwość wglądu w postać Kyle&#8217;a i element autoironii &#8211; o ile pisarka momentami puszczała oko do widza, to scenarzyści podeszli do historii ze śmiertelną powagą.</p>
<p>No dobrze, ale o czym właściwie opowiada &#8222;Beastly&#8221;? Jeśli powiem, że jest to uwspółcześniona wersja &#8222;Pięknej i Bestii&#8221;, to właściwie wszystko będzie jasne. Ale gwoli dokładności &#8211; mamy rozpaskudzonego przystojniaczka, kóry za karę za podłość i nieliczenie się z ludźmi dostaje brzydką facjatę i rok, by znaleźć kogoś, kto go pokocha (w zasadzie gro z nas ma taki quest, z tym że po znalezieniu Tego/Tej nie doznajemy cudownej przemiany. Co nieźle zostało pokazane w &#8222;Shreku&#8221;). I oczywiście znajduje, powielając dokładnie baśniowy schemat, pięknieje na powrót i wszyscy żyją długo i szczęśliwie. No, prawie. SPOILER ALERT! <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Waham się w ocenie tego &#8222;dzieła&#8221; z kilku powodów. Po pierwsze dlatego, że choć film początkowo bije dużo piany na temat płytkości współczesnego świata, który stawia głównie na urodę, to jednocześnie robiąc z tej sprawy zagadnienie sam niejako wpisuje się w to przywiązywanie zbyt dużej wagi to tego, co mało ważne. Poza tym &#8211; Bestia był ukarany naprawdę przerażającym wyglądem &#8211; pokryty sierścią i dziwnie przygarbiony zdecydowanie bardziej przypominał zwierzę niż człowieka. A Kyle? Parę tatuaży, łysa głowa i blizny. Może nie za przyjemnie, ale jeśli takiego człowieka nazwiemy nieludzkim potworem, to automatycznie do tej kategorii wrzucamy też np. osoby ciężko poparzone. So much for correctness.</p>
<p>Po drugie &#8211; aktorstwo. Vanessa Huggens, znana światu z Czernobyla intelektualnego, jakim jest High School Musical, radzi sobie zaskakująco poprawnie, ale nic ponadto. Natomiast Alex Pettyfer wypadł dość papierowo Nie ukrywam, że jako wzrokowiec oglądałam film w głównej mierze dla niego, bo facet jestwkurzająco wręcz przystojny. Dowód?</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://bonduelle.files.wordpress.com/2011/09/beastly.jpg"><img class="size-full wp-image-95 aligncenter" title="beastly" src="http://bonduelle.files.wordpress.com/2011/09/beastly.jpg?w=490" alt=""   /></a></p>
<p>Problem w tym, że aktor wydaje się doskonale świadomy swojej atrakcyjności, a że zdaje się należeć do tych, którzy w każdej roli grają siebie (koronnym przykładem pozostaje Adam Brody), ta niesympatyczność przenosi się na kreowaną przez niego postać. Kyle&#8217;a średnio daje się więc lubić, mimo to &#8211; jakimś cudem, bo naprawdę żadna w tym zasługa gry aktorskiej Pettyfera &#8211; gdy pod koniec patrzy błagalnie na swoją lubą, jest to w pewien sposób przejmujące. Ale może to tylko kwestia mojego kibicowania większości związków, które widzę <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Czy polecać ten film? W sumie tak, biorąc pod uwagę że target jest bombardowany fatalną wizją związków promowaną w &#8222;Zmierzchu&#8221; (Narzeczony &#8211; stalker? Taaaaak, poproszę!). Gimnazjalistki, do których &#8222;Beastly&#8221; jest kierowane, nie będą się krzywić na grę aktorską (wiem co mówię, mnie w tym wieku podobało się &#8222;Pearl Harbor&#8221;). A cała reszta świata przejdzie obok filmu zupełnie obojętnie.</p>
<p><a href="http://www.filmweb.pl/film/Sex+Story-2011-565167">No strings attached / Sex story</a></p>
<p>Znów zacznę od narzekania na polski tytuł. Jaki sens ma zamienianie jednego angielskiego tytułu na inny? Gdyby producenci chcieli, by film nazywał się &#8222;Sex story&#8221;, to tak właśnie by go nazwali. Meh.</p>
<p>Wystarczającym powodem obejrzenia &#8222;No strings&#8230;&#8221; była dla mnie możliwość zobaczenia Natalie Portman w nietypowej dla siebie roli (nie przypominam sobie, by kiedykolwiek grała główną rolę w komedyjce romantycznej). Stwierdziłam, że jak by nie było oskarowa aktorka nie będzie marnować czasu na banalne filmy. Hm&#8230;</p>
<p>Takie czasy, że obecnie &#8222;typowy&#8221; związek idzie od seksu do miłości, o ile w ogóle dociera do tego drugiego. &#8222;Sex Story&#8221; opowiada właśnie taką historię &#8211; ambitna młoda lekarka nie ma czasu na sentymentalne bzdury, więc kiedy wreszcie godzi się na swojego rodzaju z układ z kolegą wodzącym za nią maślanym wzrokiem, to tylko pod warunkiem, że na seksie się skończy. Nic zaskakującego &#8211; w trakcie filmu zmieni zdanie i dojdzie do wniosku, że te sentymenty nie są złe, a nawet wręcz potrzebne.</p>
<p>Przy okazji spłycając przesłanie całości. Mogliśmy dostać bohaterkę, która obywa się bez faceta w swoim życiu, ale umie go docenić, kiedy się pojawi, a tym czasem mamy kogoś, kto najwyraźniej w związku nie był, bo z jakichś nie tłumaczonych nam przyczyn najwyraźniej się tego bał. Ale czego ja oczekuję? Po tylu latach oglądania romantycznych komedii powinnam się w końcu nauczyć, że w nich zawsze podstawowym problemem bohaterki (uświadomionym lub nie, w tym wypadku akurat nie) jest brak mężczyzny u boku. Paradoksalnie jest to chyba najmniej feministyczny ze wszystkich gatunków filmowych; w filmach akcji przynajmniej czasem się zdarzy, że kobieta oprócz bycia czyjąś byłą/obecną/przyszłą wybranką np. umie komuś skopać tyłek. Patrz Ripley w &#8222;Obcym&#8221;.</p>
<p>Do aktorstwa i realizacji nie ma się w zasadzie jak przyczepić &#8211; Natalie Portman to aktorka z górnej półki, a Kutcher jest komediowym wyrobnikiem, więc poradzili sobie bez problemu. Piosenki w tle adekwatne do sytuacji, ilość grypsów odpowiednia żeby raz na jakiś czas się uśmiechnąć. Obejrzeć można, zwłaszcza przy ciężkim PMS-ie, kiedy jedynym sposobem na przetrwanie wydaje się siedzenie pod kocem z wielką tabliczką mlecznej czekolady Fazera. Ale już wracać do &#8222;No strings attached&#8221; nie zamierzam. Ot, koleja sprawnie wyprodukowana hollywoodzka papka.</p>
<p>PS. Jest jedna rzecz, która mnie w filmie roczuliła na tyle, że udało mi się ją zapamiętać. W jednej z ostatnich scen bohaterowie wyglądają tak uroczo śpiąc razem! <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><a href="http://bonduelle.files.wordpress.com/2011/09/nostr.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-98" title="nostr" src="http://bonduelle.files.wordpress.com/2011/09/nostr.jpg?w=490" alt=""   /></a></p>
<p><a href="http://www.filmweb.pl/Tristan.I.Izolda">Tristan i Izolda</a></p>
<p>No nie, wygląda na to, że nie dość, że oglądam same romansidła, to jeszcze zamiast kierować się przy ich doborze jakimiś sensownymi przesłankami, lecę na przeatrakcyjne buzie. Tym razem moje krótkowzroczne oczy padły na pysznego Jamesa Franco, który moim zdaniem ma potencjał następcy Marlona Brando czy Jamesa Deana (którego z resztą kiedyś zagrał). Poza tym film akurat był w telewizji, a mnie i mamie się nudziło <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  I tak <del>powstał chocapic</del> oto zetknęłam się z ekranizacją jednej z najpopularniejszych historii miłosnych wszech czasów.</p>
<p><a href="http://bonduelle.files.wordpress.com/2011/09/trist.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-100" title="trist" src="http://bonduelle.files.wordpress.com/2011/09/trist.jpg?w=490" alt=""   /></a>(Wstawiam Tristana/Jamesa jako dostateczne wytłumaczenie czemu warto. Mimo, że Tristan przez cały film ma fryzurę silnie inspirowaną mopem Vileda)</p>
<p>&#8222;Tristana i Izoldę&#8221; czytałam w gimnazjum i przyrzekłam sobie nie robić tego więcej (nieco ponad sto stron, a męka niesamowita; konstrukcja romansów rycerskich straszliwie nudzi), ale i tak odnoszę wrażenie, że wersja filmowa jest umiarkowanie wierną adaptacją. Nie liczę tego za minus, bo do samej legendy mam stosunek obojętny, poza tym póki historia jest spójna, można przemycić sporo odstępstw od pierwotnej wersji historii. W każdym razie &#8211; mamy młodego gniewnego Tristana, który jedzie dla swojego przybranego ojca Marka po żonę. Okazuje się, że jest nią kobieta, która niegdyś uratowała mu życie i w której się zakochał &#8211; tu chyba swoboda interpretacyjna zaprowadziła scenarzystów w dziwne rejony. O ile mnie pamięć nie myli (a może mylić, gimnazjum było tak dawno), Tristan pokochał Izoldę gdy już wiedział, komu jest przeznaczona, i to na dobitkę po wypiciu eliksiru miłosnego. Popsioczyłam chwilę w duchu nad takim odbieganiem od historii, ale postanowiłam oglądać dalej.</p>
<p>A dalej do przewidzenia i niezwykle przypominając wydarzenia z pretensjonalnego dość &#8222;Rycerza Króla Artura&#8221; z Richardem Gere, Julią Ormond i Seanem Connerym. Młoda żona, mąż poczciwina, jurny kochanek. Te same dylematy, smutny koniec. O ile jednak Ginewrę jakoś dało się zrozumieć (mąż może i dobry, ale starszawy i hym&#8230; no nie każdemu zadaniu podoła), to zachowanie Izoldy już znacznie mniej. Tristan wypada bowiem w zderzeniu z Markiem niesamowicie blado. Może i mieć tę swoją śliczną buzię, ale zachowuje się jak rozkapryszony i wiecznie na coś nadąsany gówniarz. A Marek nie dość, że przystojny (w nieco szorstki, ale baaardzo interesujący sposób), to jeszcze odpowiedzialny i godny zaufania, ale przy tym jak się wydaje &#8211; bardzo zakochany i namiętny. Co najśmieszniejsze, Izolda dostrzega zalety męża i w jakiś sposób go kocha, tylko że&#8230; hm, Tristana jakby bardziej. Na widok takich rozmemłanych bohaterek, które rzucają wszystko i wyłączają rozum, bo luby chce się spotkać mam ochotę rzucać ciężkimi przedmiotami.</p>
<p>Jak się nad tym dobrze zastanowić, sam fakt że kilka miesięcy po obejrzeniu filmu nadal się irytuję wyborami bohaterów, jest swojego rodzaju zaletą. W końcu najgorsze, co może się zdarzyć oglądającemu to zupełna obojętność na to, czy postaci przeżyją, czy też np. stratują ich borsuki. Tu zdecydowanie jestem daleka od obojętności, ale mam świadomość że wszystko to dzięki genialnej kreacji Rufusa Sewella. Franco przy nim zupełnie gaśnie (inna sprawa, że z tak napisanej roli wiele się wycisnąć nie dało) &#8211; ale śliczny jest nadal, więc wizualnie film się broni <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><strong><a href="http://www.filmweb.pl/film/Meant+to+Be-2010-511772">Meant to be</a></strong></p>
<p>Kolejną pozycję wynalazłam po długim szperaniu w odmętach internetu, zaintrygowana aktorami, których znałam z mniejszych rólek gdzie indziej &#8211; Kelly Reilly z &#8222;Dumy i Uprzedzenia&#8221;, a Santiago Cabrerę z mojego guilty pleasure, czyli serialu &#8222;Merlin&#8221;. Nie mam pojęcia czy ten film gdziekolwiek wyświetlano, sądząc z ilości kopii na serwerach &#8211; nie bardzo. Co samo w sobie nie wróżyło dobrze, ale skoro zadałam sobie trud, głupio nie obejrzeć.</p>
<p>Fabuła może co pragmatyczniejszych zniechęcać zbytnim ubajkowieniem, ale jako że komedie romantyczne z natury swojej nie mają nic wspólnego z rzeczywistością (za to je kochamy), nie bądźmy tacy drobiazgowi <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Młoda pani architekt przybywa do Puerto Rico odrestaurować stary kościół, przy okazji poznając dwóch mężczyzn. Jeden to rywal zawodowy i zarazem dość stereotypowy latino lover, a drugi&#8230; hm, jej anioł stróż. Dowiedziawszy się że jego podopieczna więcej nie będzie potrzebować jego usług, bo pozna mężczyznę życia, postanawia w sposób widzialny zaingerować w jej losy. Bo, jak się okazuje, kochał ją od zawsze w niekoniecznie platoniczny sposób.</p>
<p><a href="http://bonduelle.files.wordpress.com/2011/09/meant.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-103" title="meant" src="http://bonduelle.files.wordpress.com/2011/09/meant.jpg?w=490" alt=""   /></a></p>
<p>Gdy już się przełknie nie dla każdego strawny pomysł, okazuje się że w scenariuszu drzemie pewien potencjał. Sporo pomysłów dało się w ciekawy sposób rozwinąć, ale jednocześnie równie wiele było ślepych zaułków &#8211; na przykład dziwny happening na plaży albo tajemnicze źródło majątku Gigi, która dopiero pod koniec filmu odniosła sukces zawodowy, wcześniej zajmując się nicnierobieniem. Chyba że tak to się robi w Puerto Rico <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Równie irytujące były wszechobecne strzelby Czechowa, czyli przedmioty, cechy i sytuacji wprowadzane tylko po to, żeby potem się na coś przydać. Było to szyte tak grubymi nićmi, że momentami odbierało przyjemność oglądania. Która nie była taka znów szczątkowa. Sporo było w filmie słodkiej naiwności, a Santiago Carbera (nierzadko bez koszuli) umie strzelić spojrzeniem smutnego, szukającego miłości spaniela.</p>
<p>Choć przesłanie filmu częściowo jest niegłupie (facet, który wie o Tobie wszystko, i to nie wiadomo skąd jest lekko <em>creepy</em>),to z drugiej strony pachnie naiwnymi gadkami o przeznaczeniu rodem ze straszliwych i frustrujących &#8222;Igraszek losu&#8221;. W którymś momencie latynoski amant oświadcza, że może i o swojej drugiej niewiele wie, ale tu (wskazując na porośniętą sierścią klatę) czuje, że to ta jedyna. Trochę ten tekst każe mi myśleć o wszelkich znajomych, co to pojechały do Tunezji na wczasy i wróciły z mężem. Jurni Arabowie pewnie też podrywają na takie gadki.</p>
<p><strong><a href="http://www.filmweb.pl/film/Sklep+na+rogu-1940-30686">Sklep na rogu / A shop around the corner</a></strong></p>
<p>Właśnie uświadomiłam sobie, że jest to chyba najstarsza komedia romantyczna, jaką widziałam, bo nakręcona została w 1940 (!) roku. Trzeba przyznać, że jest uroczą i pełną staroświeckiego wdzięku starszą panią. W przeciwieństwie do swojej burackiej dość reinterpretacji, jaką było nakręcone pod koniec lat 90. &#8222;Masz wiadomość&#8221;.</p>
<p>W tego typu filmach uwielbiam klasyczną prostotę scenariusza &#8211; dwoje sprzedawców z Budapeszteńskiego sklepu na co dzień się nie znosi, a w wolnych chwilach &#8211; zupełnie nie zdając sobie sprawy z tożsamości adresata -  piszą do siebie romantyczne listy. Swoją drogą pomysł znalezienia korespondencyjnego przyjaciela z gazety wydaje mi się zupełnie egzotyczny; ciekawa jestem też o ile &#8222;Sklep na rogu&#8221; zwiększył popularność tego typu zawierania znajomości <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><a href="http://bonduelle.files.wordpress.com/2011/09/shop.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-105" title="shop" src="http://bonduelle.files.wordpress.com/2011/09/shop.jpg?w=490" alt=""   /></a></p>
<p>Wiele było rozczulających mnie elementów &#8222;Sklepie&#8221;. Po pierwsze zupełnie inny sposób kręcenia filmu, bardziej przywodzący na myśl teatr. Nie tylko w dekoracjach (Budapeszt filmowy nawet chyba nie próbował być Budapesztem), ale też grze aktorskiej. Twórcy filmowi wydawali się lepiej od współczesnych rozumieć, że film to nie życie, tylko jego przekształcony obraz, a umowność jest też środkiem wyrazu. Zarówno w detalach (Budapeszt mógł być przecież gdziekolwiek, a w tym wypadku &#8211; ewidentnie w Hollywoodzkim studiu), jak i konstruowaniu fabuły. Wątki drastyczne można przecież pokazać przez niedopowiedzenie, niekoniecznie epatując fizjologicznymi szczegółami; nierzadko ten pierwszy sposób wywiera większe wrażenie. Poza tym ujmująca jest przedwojenna kultura bycia, z uprzejmością dla obcych i marginesem kultury nawet wtedy, gdy rozmawia się z adwersarzem (para głównych bohaterów nawet kłócąc się nie wykroczyła poza granicę dobrego smaku). Nade wszystko jednak &#8211; gra aktorska. Jak to się dzieje, że kiedyś aktorom udawało się wyrazić całą paletę uczuć swoich bohaterów, umiejętnie grając spojrzeniem i gestem kreować barwne i prawdziwe osobowości. Szczególnie James Stewart podbijał mnie w każdej scenie.</p>
<p>Ciekawe, że mimo że żadne z filmowych kochanków do urodziwych nie należało (oczywiście o gustach&#8230; i tak dalej), udało im się wcielić w typowo romantyczne role bez problemu. Co dodatkowo obnaża nędzę współczesnego Hollywood, które happy endy serwuje tylko pięknym, a jeśli i szaraczkowi coś się trafi, to pomimo tego handicapu.</p>
<p>A tak na marginesie &#8211; mam wrażenie, że główni bohaterowie nawet bez pisania do siebie listów w końcu by się znaleźli. Pewnie zajęłoby im to nieporównywalnie dłużej, ale wyraźnie ich do siebie ciągnęło- jeszcze raz wyrazy uznania dla kreujących te postaci.</p>
<p>I już na koniec &#8211; rozłożyła mnie na łopatki ostatnia scena. Czy jest coś bardziej trącącego myszką niż pas do skarpet? <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/bonduelle.wordpress.com/93/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/bonduelle.wordpress.com/93/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/bonduelle.wordpress.com/93/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/bonduelle.wordpress.com/93/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/bonduelle.wordpress.com/93/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/bonduelle.wordpress.com/93/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/bonduelle.wordpress.com/93/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/bonduelle.wordpress.com/93/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/bonduelle.wordpress.com/93/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/bonduelle.wordpress.com/93/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/bonduelle.wordpress.com/93/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/bonduelle.wordpress.com/93/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/bonduelle.wordpress.com/93/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/bonduelle.wordpress.com/93/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bonduelle.wordpress.com&amp;blog=6559315&amp;post=93&amp;subd=bonduelle&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bonduelle.wordpress.com/2011/09/22/starcie-nowego-ze-starym-czyli-po-raz-enty-filmy-o-milosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/7073ad838c8a0a784310ddeb5e0a1f38?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">bonduelle</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://bonduelle.files.wordpress.com/2011/09/beastly.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">beastly</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://bonduelle.files.wordpress.com/2011/09/nostr.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">nostr</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://bonduelle.files.wordpress.com/2011/09/trist.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">trist</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://bonduelle.files.wordpress.com/2011/09/meant.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">meant</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://bonduelle.files.wordpress.com/2011/09/shop.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">shop</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Ach, te bestsellery!</title>
		<link>http://bonduelle.wordpress.com/2010/08/23/ach-te-bestsellery/</link>
		<comments>http://bonduelle.wordpress.com/2010/08/23/ach-te-bestsellery/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 Aug 2010 21:00:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bonduelle</dc:creator>
				<category><![CDATA[Literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Audrey Niffenegger]]></category>
		<category><![CDATA[Eric-Emmanuel Schmitt]]></category>
		<category><![CDATA[francine prose]]></category>
		<category><![CDATA[goldengrove]]></category>
		<category><![CDATA[jarosław grzędowicz]]></category>
		<category><![CDATA[Jed Rubenfeld]]></category>
		<category><![CDATA[miłość ponad czasem]]></category>
		<category><![CDATA[Odette i inne historie miłosne]]></category>
		<category><![CDATA[Odette Toulemonde et autres histoires]]></category>
		<category><![CDATA[pierwsza miłość]]></category>
		<category><![CDATA[Sekret Freuda]]></category>
		<category><![CDATA[the interpretation of murder]]></category>
		<category><![CDATA[the time traveler's wife]]></category>
		<category><![CDATA[wypychacz zwierząt]]></category>
		<category><![CDATA[zaklęci w czasie]]></category>
		<category><![CDATA[żona podróżnika w czasie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bonduelle.wordpress.com/?p=81</guid>
		<description><![CDATA[Aż dziw bierze, ale mimo że jestem molem książkowym, pierwszy raz będę tu pisać o książkach. Może dlatego, że za bardzo cenię literaturę jako taką żeby po niej jechać? Tak czy inaczej, pora przerwać zmowę milczenia &#8211; i od razu bez litości, bo ponarzekam sobie na popularne ostatnio książki, które trafiły mi w ręce. Od [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bonduelle.wordpress.com&amp;blog=6559315&amp;post=81&amp;subd=bonduelle&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Aż dziw bierze, ale mimo że jestem molem książkowym, pierwszy raz będę tu pisać o książkach. Może dlatego, że za bardzo cenię literaturę jako taką żeby po niej jechać? <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Tak czy inaczej, pora przerwać zmowę milczenia &#8211; i od razu bez litości, bo ponarzekam sobie na popularne ostatnio książki, które trafiły mi w ręce. Od razu zastrzegam, że czytanie pozycji umieszczanych w rankingach &#8222;Top&#8221; w Empikach czy innych sieciówkach nie jest moim stałym zwyczajem. Pomijając już fakt, że w Empiku można sobie wykupić umieszczenie własnej książki na Top regale, to zazwyczaj znajdują się tam kolejne tomy sagi nad rozlewiskiem czy inne Zmierzchy, słowem &#8211; nic wartościowego. Raczej zaliczam się do osób czytających same ramoty (określenie Mamy), no ale tak się złożyło, że kilka świeżynek też zdarzało mi się zaliczyć. Zapraszam do lektury:)</p>
<p><a href="http://bonduelle.files.wordpress.com/2010/08/bestsell.jpg"><img title="bestsell" src="http://bonduelle.files.wordpress.com/2010/08/bestsell.jpg?w=360&#038;h=350" alt="" width="360" height="350" /></a></p>
<p><span id="more-81"></span><strong>Francine Prose &#8211; Pierwsza miłość</strong></p>
<p>Zanim napiszę coś więcej, muszę wyrazić gorącą potrzebę wybatożenia tłumacza za przełożenie tytułu &#8222;Goldengrove&#8221; (nazwa księgarni prowadzonej przez ojca głównej bohaterki) na &#8222;Pierwsza miłość&#8221;. Zgoda, tytuł oryginalny o treści nie mówi absolutnie nic, ale tłumaczenie swoją kiczowatością dodatkowo odstrasza i każe przypuszczać, że będziemy mieć do czynienia z lukrowaną historyjką o miłości. Wydawca strzelił sobie zapewne w kolano, bo część potencjalnych czytelników tytuł zwyczajnie zniechęcił. No, ale do rzeczy.</p>
<p>&#8222;Pierwsza miłość&#8221; znalazła się w moim posiadaniu na skutek splotu trzech okoliczności: po pierwsze miałam na tyle gotówki żeby pozwolić sobie na burżujską przyjemność zakupu książki (co zdarza się rzadko), po drugie &#8211; bardzo stylowa okładka przykuła mój wzrok (lubię matową twardą oprawę), po trzecie &#8211; opis z tyłu tejże obiecywał coś więcej niż kolejną Wzruszającą Opowieść O Kobiecie, Która Na Prowincji, Przerzucając Gnój, Odkryła Sens Życia i Znalazła Miłość. Pisząc bardzo w skrócie &#8211; autorka opisuje zmagania nastolatki, która próbuje się pozbierać po tragicznej śmierci siostry. I nie ma tu smętku niczym u Stephenie Meyer pt. &#8222;siedzę i patrzę w okno, a o moim bólu czytelnika przekonują puste kartki&#8221;, choć oczywiście pustka i nieumiejętność znalezienia sobie miejsca jest stale przewijającym się motywem, tyle że <strong>opisanym</strong> (ech, nigdy dość jeżdżenia po pani Meyer). Bardzo mi się natomiast spodobał wątek &#8211; żeby za dużo nie ujawnić, to ograniczę się do ogólników &#8211; relacji Nico z chłopakiem swojej siostry. Fakt, że mało czytam książek o podobnej tematyce, ale sposób ukazania tej znajomości wydał mi się niezwykle poruszający i wiarygodny. Z resztą dokładnie to samo można powiedzieć o całej książce &#8211; nie sili się na akrobacje fabularne, jest prosta i jasna w przekazie, ale przez cały czas wierzyłam w jej szczerość. No, może oprócz kilku ostatnich stron, na których autorka przeskakuje w czasie o dobre kilkanaście lat do przodu i psuje nastrój zapewniając nas, że wszyscy &#8211; na tyle, na ile to możliwe &#8211; żyli długo i szczęśliwie. Wybitnie nie trawię rdzennie amerykańskiej skłonności do stawiania kropki nad i w każdej sytuacji. Zwłaszcza że jest to zazwyczaj gigantyczna kropa wielkości dorodnej dyni.</p>
<p>Mimo zakończenia (zawsze można wyrwać kilka ostatnich kartek ;D) szczerze polecam &#8222;Pierwszą miłość&#8221;. Postaci są świetnie zarysowane i bardzo konkretnie osadzone w rzeczywistości &#8211; Francine Prose świetnie zauważyła, jak wielką rolę w naszym życiu i budowaniu wspomnień budzą drobne doznania &#8211; smaki, zapachy, widoki, piosenki. Nico walczy o to, żeby kiedyś móc posłuchać &#8222;My Funny Valentine&#8221; albo zjeść lody pistacjowe bez bólu. Chyba każdy z nas zna ten fenomen, jakim jest na przykład nagły skurcz żołądka przy usłyszeniu rzewnej balladki, przy której kiedyś&#8230; etc. Rozmarzyłam się:)</p>
<p><strong>Jed Rubenfeld &#8211; Sekret Freuda</strong></p>
<p>Znów tłumacz niepotrzebnie wtłoczył powieść do szufladki razem z fafdziesięcioma &#8222;dziełami&#8221; w stylu &#8222;Klubu Dantego&#8221;, &#8222;Cienia Poego&#8221;, sekretów Szekspira, Dickensa czy co tam jeszcze wymyślono. Odnoszę wrażenie, że każdemu człowiekowi, który cokolwiek znaczył dorzucono do życiorysu jakiś quasiskandal, a potem napisano o tym powieść. W oryginale bowiem powieść nazywa się &#8222;The interpretation of murder&#8221; i zaskakująco nieźle oddaje, o co na kartach książki chodzi &#8211; choć przyznać trzeba, że tytuł przetłumaczony też całkiem z kapelusza wyciągnięty nie jest.</p>
<p>W historii pojawiają się zarówno Freud, jak i Jung, ale &#8211; na całe szczęście &#8211; nie są ani ofiarami, ani głównymi złoczyńcami. Pojawiają się w tle jako postaci drugoplanowe, co jest dla autora idealnym pretekstem do poczęstowania czytelników anegdotkami na temat twórców psychoanalizy (choć to kwestia gustu, czy naprawdę chce się wiedzieć o Freudowskich problemach z pęcherzem ;&gt;) a przede wszystkim &#8211; do wyjaśnienia całej teorii. Okazuje się, że zrozumienie podstawowych założeń psychoanalizy jest niezbędne do ogarnięcia intrygi. Która, nawiasem mówiąc, jest typowo kryminalna, tajemnicza śmierć, wielu podejrzanych i mroczne strony Nowego Jorku na dobitkę. Zagadka nie jest jednak prosta i zakończenie nie wydaje się oczywiste po stu stronach &#8211; a to zdaje się dobrze, choć możliwe że czytam po prostu za mało kryminałów żeby je szybko rozgryzać:) Zakończenie wydało mi się co prawda ciut naciągane, ale może to być kwestia mojego poczucia, że po tak umiejętnym budowaniu klimatu przez ponad 400 stron czytelnik zasługuje na wyśmienite zakończenie, a nie tylko dobre. Niemniej książkę oceniam pozytywnie, także z powodu wspomnianych wtrętów o psychoanalizie. Nie żebym zgadzała się z teorią, że każdy chłopak marzy o seksie z matką a dziewczynka &#8211; podkochuje się w ojcu, ale jak by nie patrzeć taki pogląd jest sporym krokiem naprzód w psychologii <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>PS. A książkę polecał na swojej oficjalnej stronie <a href="http://farm3.static.flickr.com/2540/4012226132_59caa4cbd6_o.jpg">Jenson Button</a> <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  I dzięki za książkę Martuśkowi, od której dostałam ją na urodziny:)</p>
<p><strong>Jarosław Grzędowicz &#8211; Wypychacz zwierząt</strong></p>
<p>Zawsze gdy piszę o fantastyce, konkretniej &#8211; o literaturze fantastycznej &#8211; mam wrażenie, że coś jest nie tak. Doskwiera mi fakt, że nie mam wystarczających kompetencji, żeby stwierdzić czy coś mi się nie podoba dlatego, że jest słabe, czy może dlatego, że stylistyka mi nie pasuje. A że stylistyka mi nie pasuje, nie pałam chęcią do zwiększania kompetencji. I koło się zamyka, jak mówił Tym w pewnym genialnym skeczu.</p>
<p>Ponoć nazwisko Grzędowicza sporo znaczy w środowisku polskich czytelników fantastyki. Nie wiem, bo do tego grona się nie zaliczam, więc do zbioru opowiadań tegoż autora absolutnie nie wiedząc czego się spodziewać. Kuzyn dał mi książkę mówiąc jedynie, że to przyjemne historyjki do czytania w pociągu. Poniekąd to prawda &#8211; opowiadania czyta się łatwo i szybko, choć znaczna większość ma raczej przygnębiający, a na pewno mało optymistyczny charakter. Rozpiętość tematów robi spore wrażenie &#8211; są i historyjki o duchach, opowieść kata będącego na krawędzi pomieszania zmysłów, poznajemy wypychacza &#8211; czy raczej ożywiacza zwierząt&#8230; Sporo opowiadań oscyluje jednak wokół (fascynującej skondinąd) idei historii alternatywnych czy konsekwencji podróżowania w czasie i zmiany biegu wydarzeń. Grzędowicz miał sporo niezłych pomysłów, jednak chwilami jego styl mocno mi przeszkadzał. Przede wszystkim wszystkie historie pisane są z męskiej perspektywy, więc musi być szorstko, bez czułostkowości i z zapachem whiskey i tytoniu w tle. Język był prosty i klarowny, ale&#8230; no właśnie. Nie mówię, że słowna ekwilibrystyka jak u Thackeraya mnie niesamowicie bawi, ale pisanie to nie tylko rzemiosło, w tekście powinno być nieco finezji, nie tylko porządna stolarka:) Zdaniem znajomej, której opinię w kwestii fantastyki bardzo cenię, Grzędowicz ma bardzo dobre pióro na tle innych autorów gatunku, więc może lepiej że po nich nie sięgam. Z resztą &#8211; podobne zastrzeżenia mam do pióra Sapkowskiego, który też się wyróżnia in plus. Wniosek &#8211; chyba problem leży we mnie;)</p>
<p>Tak czy inaczej &#8211; opowiadania mi się podobały, a kilka zmusiło do dłuższego zastanowienia, mogę więc zarekomendować nie tylko miłośnikom fantastyki. (Aha, ilustracje bardzo nie w moim guście; okładka w życiu by mnie nie zachęciła do zakupu)</p>
<p><strong><br />
</strong></p>
<p><strong>Audrey Niffenegger &#8211; Zaklęci w czasie</strong> (znana też jako &#8222;Żona podróżnika w czasie&#8221; i &#8222;Miłość ponad czasem&#8221;)</p>
<p>Ostatnio na ekranach kin gościła ekranizacja tej powieści (Eric Bana, mniam! Udowodnił, że odstające uszy mogą być seksowne i był jedynym sensownym aktorem w &#8222;Troi&#8221;), więc zgodnie z naczelną zasadą oglądania adaptacji filmowych stwierdziłam, że nie pójdę na film póki nie przeczytam oryginału. W międzyczasie film zszedł z afiszy, ale w końcu powieść dopadłam, dodatkowo napędzana jej obecnością na <a href="http://www.thebest100lists.com/best100novels/">TEJ</a> liście. A jakie by nie były kryteria wyboru, obecność na liście &#8222;Top 100&#8243; zobowiązuje.</p>
<p>Trzeba przyznać, że historia opowiedziana w powieści jest na swój sposób urocza i momentami wzruszająca. Losy bohaterów poznajemy z dwóch punktów widzenia &#8211; podróżującego w czasie Henry&#8217;ego i próbującej układać sobie życie z ciągle znikającym mężczyzną Clare. Oboje są barwnymi, wielowymiarowymi postaciami; autorka bardzo zadbała, by każde z nich miało swoją pasję, znajomych, sprawy. Niby rzecz oczywista, ale to różni dobrą powieść od taniego romansidła &#8211; harlequinowe postaci nie robią niczego poza umieraniem z miłości, a o zainteresowaniach można tylko pomarzyć. Tak więc Henry i Clare kochają sztukę, chodzą na koncerty the Stooges, miewają romanse i problemy w pracy. Ale przede wszystkim kochają się mimo rzadkiej choroby (tak, tak, podróż w czasie umożliwiają odpowiednie geny) i walczą o swoje szczęście. Godny uznania jest fakt, że autorka bardzo dobrze sobie radzi z licznymi przeskokami o miesiące, a nawet lata, nie powodując u czytającego poczucia zagubienia.</p>
<p>Wszystko ślicznie, ale nie byłabym sobą, gdybym nie wbiła &#8222;Zaklętym w czasie&#8221; małej szpili. Otóż w książce pojawiało się całkiem sporo francuskich cytatów, tyle że <em>żaden</em> (!!!) nie był zapisany poprawnie. Nie były to może wielkie błędy gramatyczne, niemniej ortografia leżała i kwiczała. Poza tym pojawiały się kwiatki w rodzaju tygodnia trwającego 10 dni (zarówno 14 lipca jak i 24 lipca przypadał w czwartek)&#8230; Nie wiem, czy zawinił tłumacz, autorka czy korektor, ale na pewno ten ostatni powinien był wszelkie niedociągnięcia wyłapać. A musiało być ich sporo, bo ludzki mózg jest tak skonstruowany że pojedyncze potknięcia często pomija.</p>
<p>Podsumowując, &#8222;Zaklęci w czasie&#8221; to bardzo dobre, przemyślane&#8230; czytadełko. Może nawet do przeczytania na więcej niż jeden raz, można się wzruszyć, ale pozycja na liście &#8222;Top 100&#8243; w pierwszej sześćdziesiątce, wyżej od niektórych pozycji Faulknera i Dickensa, to gruba przesada. No, ale o gustach&#8230; i tak dalej.</p>
<p><strong><br />
</strong></p>
<p><strong>Eric-Emmanuel Schmitt &#8211; Odette i inne historie miłosne</strong></p>
<p>Ech, te zawiedzione nadzieje. Ten zbiorek opowiadań dostałam od Martuśka (:*) na 21. urodziny, a gdy brałam go do ręki, zazwyczaj znajdował się znajomy nadciągający z zawołaniem &#8222;Ojeeeeej, czytasz Odette? To jest taka kochana książka, bardzo ją lubię!&#8221;. Trudno się więc było nie nastawiać na &#8211; jeśli nie istne cudo &#8211; to przynajmniej książkę niezwykłą.</p>
<p>Mam jednak wrażenie, że działa tu efekt &#8222;Skoro napisał o Oskarze i pani Róży, to teraz wszystko, co wyjdzie spod pióra Schmitta musi być ciepłe i mądre zarazem&#8221;. Gdyby &#8222;Odette&#8221; była pisana pod pseudonimem, pewnie nie wzbudziłaby zainteresowania. Historie bowiem&#8230;zgoda, są słodkie, troszkę smutne i niezmiennie przekonujące że warto kochać, ale&#8230; takie, jakich wiele. No, może oprócz &#8222;Obcej&#8221;, ale że siła tego opowiadania kryje się w puencie, to nic więcej nie powiem. Dobrze mnie zrozumcie &#8211; to nie są złe opowiadania. Mają jasną konstrukcję, jest element zaskoczenia (choć nie jakiegoś ogromnego, niektóre zwroty akcji daje się przewidzieć), są wyraźne postaci. Pytanie tylko &#8211; czy jest przed czym bić pokłony. Dla mnie w dobrej i wartej polecenia książce musi być jeden z dwóch elementów: albo wybitny język (Masłowska!), albo niesamowita opowieść. Dzieła wybitne mają oba elementy. Schmitt natomiast pisze prosto, niemal jak dla dzieci, a historie nie są niczym, czego nie wymyśliłby sam czytelnik.</p>
<p>Czytać można, nawet ze sporą przyjemnością. Idealna lektura na upały, do pociągów i tramwajów. Ale życia nie zmieni:)</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/bonduelle.wordpress.com/81/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/bonduelle.wordpress.com/81/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/bonduelle.wordpress.com/81/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/bonduelle.wordpress.com/81/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/bonduelle.wordpress.com/81/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/bonduelle.wordpress.com/81/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/bonduelle.wordpress.com/81/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/bonduelle.wordpress.com/81/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/bonduelle.wordpress.com/81/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/bonduelle.wordpress.com/81/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/bonduelle.wordpress.com/81/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/bonduelle.wordpress.com/81/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/bonduelle.wordpress.com/81/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/bonduelle.wordpress.com/81/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bonduelle.wordpress.com&amp;blog=6559315&amp;post=81&amp;subd=bonduelle&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bonduelle.wordpress.com/2010/08/23/ach-te-bestsellery/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/7073ad838c8a0a784310ddeb5e0a1f38?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">bonduelle</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://bonduelle.files.wordpress.com/2010/08/bestsell.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">bestsell</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Serialowy zawrót głowy 2 a.k.a kochamy polskie seriale</title>
		<link>http://bonduelle.wordpress.com/2010/07/04/serialowy-zawrot-glowy-2-a-k-a-kochamy-polskie-seriale/</link>
		<comments>http://bonduelle.wordpress.com/2010/07/04/serialowy-zawrot-glowy-2-a-k-a-kochamy-polskie-seriale/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 04 Jul 2010 23:31:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bonduelle</dc:creator>
				<category><![CDATA[Seriale]]></category>
		<category><![CDATA[blondynka]]></category>
		<category><![CDATA[klub szalonych dziewic]]></category>
		<category><![CDATA[na dobre i na złe]]></category>
		<category><![CDATA[nowa]]></category>
		<category><![CDATA[przystań]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bonduelle.wordpress.com/?p=59</guid>
		<description><![CDATA[Sezon premier serialowych skończył się na dobre, wkroczyliśmy w fazę powtórek wszystkiego prócz &#8222;Mody na sukces&#8221;. Sesja zdana, więc mogę na spokojnie ponarzekać na polskie nowości, które serwowano nam w tegorocznej ramówce i powytykać (ale nie za bardzo ;P) błędy w produkcjach trochę starszych, ale wciąż wartych oglądania. Nowa &#8230; czyli TVP bierze się za [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bonduelle.wordpress.com&amp;blog=6559315&amp;post=59&amp;subd=bonduelle&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Sezon premier serialowych skończył się na dobre, wkroczyliśmy w fazę powtórek wszystkiego prócz &#8222;Mody na sukces&#8221;. Sesja zdana, więc mogę na spokojnie ponarzekać na polskie nowości, które serwowano nam w tegorocznej ramówce i powytykać (ale nie za bardzo ;P) błędy w produkcjach trochę starszych, ale wciąż wartych oglądania.</p>
<p><span id="more-59"></span><strong><a href="http://www.tvp.pl/seriale/sensacyjne/nowa">Nowa</a></strong></p>
<p><a href="http://bonduelle.files.wordpress.com/2010/07/nowa2.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-60" title="nowa2" src="http://bonduelle.files.wordpress.com/2010/07/nowa2.jpg?w=490" alt=""   /></a></p>
<p>&#8230; czyli TVP bierze się za seriale kryminalne. Sensacyjna przeszłość Telewizji Polskiej prezentuje się jeśli nie imponująco, to przynajmniej bardzo dobrze. Tysiące lat temu była &#8222;Ekstradycja&#8221;, w czasach, które już pamiętam &#8211; pierwszy &#8222;Oficer&#8221;, który wywindował Szyca na salony (i wpędził w alkoholizm -.-), &#8222;Glina&#8221;, &#8222;Pitbull&#8221;&#8230; Zapowiadało się więc nieźle. Do tego samca alfa w historii gra Marcin Bosak (z jakiegoś powodu mnie rozczula, i chyba nie tylko dlatego że kończyliśmy tę samą podstawówkę ;D),  a jego przełożoną <span style="text-decoration:line-through;">Hania Mostowiak</span> Małgorzata Kożuchowska. Tu już mniej łał, podobnie jak przy epizodycznej roli (jak się po polsku nazywa recurring character?) Szymona Bobrowskiego, który z jakiegoś powodu budzi u mnie dość negatywne emocje. Niby dobry aktor, ale coś sprawia że widzę w nim kandydata do roli gwałcicieli i psychopatów, ale takich obleśnych, nie Oldmanowskich. No, w każdym razie &#8211; dobre zaplecze produkcyjne jest, nieźli aktorzy są. Pomysł na serial może niezbyt świeży (zorientowani bardziej ode mnie twierdzą że żywcem zerżnięty z &#8222;Kryminalnych&#8221; &#8211; nie wiem, nie oglądałam), ale za to dość nośny. Nowicjuszka w policji, źle do niej nastawiony przełożony (wiadomo że zmieni zdanie i na końcu będą mieli się ku sobie, ale widzowie zawsze kochali erotyczne napięcie między bohaterami), co tydzień inna zagadka kryminalna. Wydawało się więc, że są wszystkie składniki do dobrego serialu. Może nie przełomowego, ale solidnego i zapewniającego przyzwoitą rozrywkę. Hm&#8230;</p>
<p>Zacznijmy od tego, że niektóre zagadki, które mieli rozwikływać dzielni komisarze, były mało zagadkowe. Może rozwiązanie nie było widoczne na pierwszy rzut oka, ale na drugi już często tak. Widz więc zamiast się domyślać co będzie dalej (trudno mi się wypowiadać o idei przyświecającej kryminałom, bo ich nie oglądam) ekscytuje się co najwyżej tym, czy duet Ada&amp;Maciej (hyh, jak Paprocki&amp;Brzozowski :&gt;) zdąży na czas wpaść z bronią i okrzykiem &#8222;Stójpolicjaaaaaaaaaaaa!&#8221; na ustach. Chociaż i tak wiadomo że zdążą, bo kto by kręcił serial o pierdołach <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Gra aktorska niektórych przestępców wyłamywała nadgarstki, co nie pomagało w odbiorze wątków morderczo-kidnappingowych, które w serialu przeważały.</p>
<p>Drugim wyraźnie kulejącym aspektem produkcji była realizacja techniczna &#8211; przeskoki między ujęciami nawet wyjątkowo spokojnych mogą doprowadzić do oczopląsu, a irytująca muzyczka rodem ze &#8222;Szczęk&#8221; (groźne jak jasna cholera &#8222;tududu dududu&#8221;) w sytuacjach potencjalnie budzących dreszczyk emocji skutecznie zabijała resztki klimatu. Przede wszystkim zaś jako babsko irytował mnie wyraźny niedobór kostiumów.<em> Każda </em>postać miała do wyboru w porywach trzy kreacje. Fakt, że Ada ubierała się tylko na niebiesko i miała coś w rodzaju swojego stylu a ciuchy Wolskiego nie były złe, ale wszystko niszczyły okropne puchowe kurtały, w których bohaterowie hasali po dworze. Nawet Kożuchowska (ciągle w czerni i golfach) pod normalnym płaszczem nosiła puchową kamizelę. Bobrowski jakoś się uchował i paradował w skórzanej kurtce, co z powodu mojej niechęci do skór tylko mu zaszkodziło w moich oczach ;] Na dobitkę główni bohaterowie zamiast czapek nosili na głowach skarpety w różnych stadiach rozciągnięcia. Tak czy inaczej &#8211; kostiumowa nędza (a coś musi być na rzeczy, normalnie nie zwracam na ubrania aż takiej uwagi) sprawiła, że &#8222;Nowa&#8221; stała się dla mnie Serialem o Ludziach w Puchowych Kurtałkach.</p>
<p>No dobrze, popastwiłam się, więc dla równowagi wytłumaczyć muszę czemu w miarę bezboleśnie zniosłam cały sezon, czyli 13 odcinków &#8222;Nowej&#8221;. Jak już się rzekło, idea serialu była taka, że główny duet początkowo się nie lubi, a potem przełamuje lody. I muszę przyznać, że ten proces udało się ukazać całkiem gładko i realistycznie, a kibicowanie Adzie i jej coraz wyraźniejszym wzdychaniom nad Maćkiem przyszło mi naturalnie. Pewnie to po części zasługa mojej idiotycznej skłonności do parowania serialowych postaci, ale nie da się zaprzeczyć że Bosak zrobił kawał dobrej roboty i tchnął w postać Wolskiego życie. Dialogi może nie powalały dowcipem (choć złe też nie były), ale sposób, w jaki Maciek je wygłaszał były bezbłędne <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Główna heroina powieści, grana przez debiutującą na ekranie Justynę Schneider Ada, może nie powaliła mnie na kolana (jej dramatyczne rzucenie się w ramiona Wolskiego w ostatnim odcinku było jak żywcem wyjęte z filmu niemego albo co najmniej godne Scarlett O&#8217;Hary), ale wypadła na tyle sympatycznie, że można się było z nią utożsamiać. Pomijając popalanie papierosów w chwilach dużego stresu, fuj.</p>
<p>Trochę szkoda, że nie rozbudowano bardziej wątków pobocznych. Mimo że nie szaleję za Kożuchowską i Bobrowskim, dałoby się z ich historii wykroić coś ciekawego. Adorator Ady, laborant Eryk, również mógłby się wykazać czymś więcej poza uroczymi skądinąd sporami z Marcinem i słodkim uśmiechem. Taka piękna okazja się trafiła do wykreowania pierwszego w polskich serialach fajnego geeka, ech. Może w drugiej serii Eryka spotka coś lepszego niż bezskuteczne konkury, bo Ada przecież i tak będzie z Marcinem.</p>
<p>Zanim wydam werdykt, jeszcze jedna uwaga &#8211; osoba Eryka miała między innymi za zadanie dowodzić, że Kochana Policja jest nowoczesna i idzie z duchem czasu. Chwalebna idea, ale jako (przyszłą) panią inżynier raczej bawi mnie redukowanie chemii do postawienia na stole kilku erlenmajerek, koniecznie z wściekle kolorową zawartością. No i to nowoczesne oprogramowanie, które z włosa przestępcy wywróży co ofiara jadła na obiad tydzień temu -.- Trochę realizmu, proszę!</p>
<p>Nie wiem czy powinnam polecać &#8222;Nową&#8221; &#8211; jeśli ktoś szuka dobrych wątków kryminalnych, to może zdegustowany nie będzie, ale ucieszony też raczej nie. W kwestii charakterów jest nieco lepiej, ale mówię to z pozycji serialowej swatki. Na pewno Marcin Bosak jest uroczy i na jego plastusiowe uszka można patrzeć długo ;] A całość serialu? Hm, <strong>6+/10</strong> chyba będzie w miarę sprawiedliwe <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><strong><a href="http://www.tvp.pl/seriale/obyczajowe/blondynka">Blondynka</a></strong></p>
<p><a href="http://bonduelle.files.wordpress.com/2010/07/blondynka2.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-63" title="blondynka2" src="http://bonduelle.files.wordpress.com/2010/07/blondynka2.jpg?w=490" alt=""   /></a></p>
<p>I znów szalenie mi trudno zdobyć się na kompetencję, bo serial ze względu na tematykę stanowi niejako następcę &#8222;Rancza&#8221;, które zignorowałam (Cezary Żak w dwóch osobach by mnie przerósł, nie ryzykowałam). Z drugiej strony &#8211; może to i dobrze, bo na &#8222;Blondynkę&#8221; spojrzałam świeżym okiem. W końcu jeśli serial jest dobry, powinien bronić się sam <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>TVP kreowało &#8222;Blondynkę&#8221; na główny hicior sezonu, ponadto obiło mi się o uszy, że głównego amanta będzie grał Michał Lesień (która się w nim nie kochała, gdy grał w &#8222;Lokatorach&#8221;?)&#8230; no cóż, słowo &#8222;hicior&#8221; nie robi na mnie kolosalnego wrażenia, ale nazwisko nie widzianego od dawna w niczym sensownym Lesienia już tak, więc dzielnie co tydzień śledziłam przygody bojowej pani weterynarz z Warszawki rzuconej gdzieś na wschód Polski.</p>
<p>Fabuła jest prosta jak konstrukcja cepa &#8211; piękna panna zawiedziona życiem w Złej Warszawie ucieka na prowincję by, lecząc krowie przepukliny i przyjmując na świat źrebięta, odnaleźć &#8222;ósmy kolor tęczy&#8221; [sic!]. Mniej więcej co dwa odcinki dochodzi też do wniosku, że dłużej nie wytrzyma i chce do domu, z mało jasnych przyczyn foszy się na faceta, którego być może kocha lecz nie jest pewna ew. znajduje coraz to nowych i dziwniejszych adoratorów. Walczy też ze stereotypem pustej blondynki, na szczęście nie za często. Historia co prawda fatalnie zaczęta (pierwszy odcinek zniosłam ze sporym trudem, ale to chyba wpływ obecności Piotra &#8222;jajowata głowa&#8221; Gąsowskiego i Pawła Deląga na dobitkę w tymże), lecz potem poprowadzona całkiem sprawnie. Postaci są nieźle nakreślone i sympatyczne &#8211; szczególnie daje się lubić Jasiunia, w ostatnim odcinku niemal femme fatale, i dr Jan &#8222;Były mężczyzna&#8221; Fus. Oczywiście momentami coś tam zgrzyta &#8211; Hanna Śleszyńska była wybitnie irytująca, ale to raczej wina scenariusza niż aktorki, a nieszczęsnej babce głównej bohaterki przypadło w udziale niemal wyłącznie mówienie najstraszliwszych banałów na świecie. Na Lesienia milutko się patrzy, natomiast do wirtuozerii nieco mu brakuje, może przez to wydał się dość bezbarwny. Natomiast Bartosz Opania, którego szczerze uwielbiam za głos i ogólną męskość bijącą z każdego centymetra ciała, z wiekiem sprawia wrażenie coraz bardziej zblazowanego pracą, którą wykonuje. Ja rozumiem &#8211; praca w serialach to żadna sztuka, jednak p. Opania pobiera za to pieniądze, więc mógłby się ciut bardziej postarać. Bo umie grać więcej niż dwoma minami.</p>
<p>Co do głównej bohaterki &#8211; moim zdaniem Julia Pietrucha na wielkim luzie udźwignęła tę rolę. Jest w niej coś interesującego, jest inteligentna, trzyma dystans. Troszeczkę mi to przypomina Cielecką, choć do Pietruchy czuję nieco większą sympatię &#8211; zdaje się nie tyle zamrażać ludzi spojrzeniem, co lekko ironicznie na nich patrzeć <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Tak czy inaczej, niewątpliwy urok osobisty aktorki nieźle przełożył się na kreację postaci. Poza momentami, gdy nie wiedziała czy kocha Marcina i wiecznie pakowała i rozpakowywała walizy, budziła sympatię. Wreszcie bohaterka, która sama troszczy się o siebie!</p>
<p>Było coś nieuchwytnego w tym serialu, czego nie umiem dookreślić. Pomimo zbyt dla mnie chwilami przaśnych żartów (ale zupełnie bezpiecznych, wszak serial familijny), pojawiających się znienacka banałów i dydaktyzmu (wykorzystujmy fundusze unijne!), bajkowych widoczków i jak by nie patrzeć szczęśliwego zakończenia, podczas oglądania cały czas miałam wrażenie delikatnego smutku. Nie powiedziano niczego wprost, ale mieszkańcy Majaków byli w większości melancholijni, jakby wszystko co dobre mieli za sobą, a teraz tylko sobie wspominali. Czy to źle? Wręcz przeciwnie. Bez tego smuteczku mógłby wyjść potworny banał, a w ten sposób było to &#8222;coś&#8221;. Może nie powalające i chyba nie warte ilości medialnego szumu, który wytwarzano wokół programu, ale w pełni zasługujące na <strong>7/10</strong>.</p>
<p>Aha, zakończenie o tyle dobre, że w miarę zamykając wątki daje jakieś pole manewru na drugą serię. Choć szczerze mówiąc nie czuję potrzeby oglądania kontynuacji &#8211; bardzo łatwo byłoby zepsuć dobre wrażenie po finałowym odcinku <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><strong><a href="http://ksd.plejada.pl">Klub Szalonych Dziewic</a></strong></p>
<p><a href="http://bonduelle.files.wordpress.com/2010/07/ksd2.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-65" title="ksd2" src="http://bonduelle.files.wordpress.com/2010/07/ksd2.jpg?w=490" alt=""   /></a></p>
<p>Skoro się rzekło o flagowej propozycji TVP, to pora na kontratak TVN-u. &#8222;Klub Szalonych Dziewic&#8221; miał być nową jakością wśród polskich seriali pełnych lukrowanych laleczek i facetów-kenów. Miało być szczerze i odważnie, a bohaterki miały być nowoczesnymi, prawdziwymi kobietami. Spece od marketingu robili szum wokół tej produkcji od dłuższego czasu i obiecywali gruszki na wierzbie. Pewnie gdyby tak nie chwalili dnia przed zachodem, rozczarowanie byłoby mniejsze&#8230; No, ale konkretnie.</p>
<p>Serial opowiada o czterech przyjaciółkach, różniących się głównie kolorem włosów, sposobem ubierania i wykonywanym zawodem, które w chwilach kryzysu (ciągle) siedzą przy ulubionym drinku w knajpie prowadzoną przez byłą żonę Krzysia Ibisza (której jedynym zajęciem jest słuchanie kwękań bohaterek z wyrozumiałą miną&#8230; zaprawdę, istnieje drugie życie po &#8222;Tańcu z gwiazdami&#8221;). Każda z pań ma towarzysza życia, z czego żadna z nich nie ma z nim rozsądnych relacji. Ale omówmy panie po kolei, bo nad każdą chciałabym z osobna załamać ręce <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Magda (Anna Dereszowska) rezygnuje z protekcji swojego faceta w pracy, przy okazji z nim zrywając. Choć oboje wiedzą, a widzowie razem z nimi, że oni się nadal mocno kochają. Mimo, że Jan (ach, ten Jacek Poniedziałek i jego szpara między siekaczami. Seksowne? Nieszczególnie) po drodze ma epizodzik z siostrą Magdy oraz jej szefową. Co nie przeszkadza mu być prawym i godnym zaufania mężczyzną. Ach, te dwudziestopierwszowieczne standardy. Ale wracając do naszej bohaterki &#8211; uwielbia ona duże korale, ma nietwarzową czapkę, nosi wyłącznie wysokie szpile (i uważa spacery za obciach dla starych bab, dlatego nie posiada odpowiedniego obuwia) i momentami wykazuje naiwność Pollyanny, jednocześnie dosrywając Karolinie za jej sposób prowadzenia życia uczuciowego. Uroda Dereszowskiej nie przekonała mnie niestety do tej postaci, choć na plus trzeba powiedzieć że ma ambicje zawodowe.</p>
<p>Karolina (Anna Przybylska) zachodzi w ciążę z przygodnie poznanym sporo młodszym facetem i bierze z nim ślub. Niestety, wykonana przed laty aborcja sprawia, że nie utrzymuje ciąży, zaraz potem też przestaje jej odpowiadać małżonek. Małżonek, czyli Mikołaj grany przez Kubę Wesołowskiego, jest paradoksalnie najsympatyczniejszą postacią z barwnej gromadki, wykazuje bowiem niezerowe ilości zdrowego rozsądku i odpowiedzialności. W końcu dostrzega to też sama Karolina, bo postanawia wrócić do ślubnego. Wielkie pojednanie zwieńczone jest szukaniem obrączki na polu, na które ciepnęła je Karolina w przypływie rozczarowania instytucją małżeństwa. Ogólnie rzecz biorąc Przybylska ma robić za najbardziej wyszczekaną chłopczycę paradującą w trampkach i wygłaszającą wulgarne komentarze na temat seksu i facetów. Może i mało sympatyczna, ale przynajmniej z ciekawą przeszłością.</p>
<p>Joanna (Monika Buchowiec) to prawniczka-idealistka, która z mglistych przyczyn nie wierzy w miłość i wyśmiewa porywy uczuć koleżanek. Oczywiście do czasu, gdy w jej życiu pojawia się Ten Jedyny. W sumie nie najgorszy i w miarę ogarnięty, ale że grał go mój ulubieniec Bobrowski, to wszelkie sceny z jego udziałem, z łóżkowymi na czele, budziły we mnie pewien niesmak. Joanna będąc w związku z Markiem dostaje jakiejś szajby, staje się wściekle zazdrosną kobietą-bluszczem i ogólnie rzecz biorąc wpada w paranoję. Marek, co zrozumiałe, nie chce się w angażować w wieczne walki z oszalałą z zazdrości i nagle niepewną siebie Aśką i ucieka w siną dal. Pewnie rozczarował się równie srodze jak ja &#8211; Joanna wydawała się z początku dość niebanalna, z kocimi rysami i fajną niezależnością. Jej idealistyczne podejście do pracy mogło zostać ciekawie rozwinięte w samodzielny wątek, ale zamiast tego scenarzyści zdecydowali się na wypłukanie z Joanny wszelkich cech charakteru i zrobienie z niej histerycznego nieco koszmarku. Wielka szkoda. Jedyna nadzieja, że Monika Buchowiec została zauważona i będzie się jeszcze pojawiać w telewizji, bo jest intrygująca.</p>
<p>I wreszcie Daria (Dominika Łakomska), matka dzieciom i żona zapracowanemu chirurgowi. Początkowo była moją ulubienicą, bo łączyła w sobie strażniczkę domowego ogniska i szalenie ciepłą i seksowną kobietę, ale scenarzyście wymyślili sobie &#8211; podobnie jak w przypadku Joanny &#8211; dziwne zmiany jej osobowości. Tak więc okazało się, że Daria nie może żyć bez Warszawy i rogali z marcepanem, rzuca wszystko żeby zobaczyć się z przyjaciółkami, a nade wszystko&#8230; od lat nie sypia z mężem. Nie chodzi mi o to, że sama sytuacja jest dziwna, bo nie jest aż tak niezwykła, lecz we wcześniejszych odcinkach niejednokrotnie sugerowano, że Daria i Paweł oddalają się w celach prokreacyjnych, po czym w którymś momencie uraczono nas informacją, że w łóżku nie zachodzi nic poza drzemaniem. A Daria na dobitkę seksualną frustrację przelewa na erotycznego bloga, a potem również romans z Filipem Bobkiem. Który paraduje w straszliwych szaliczkach w panterkę i obnosi się z chęcią przespania się z kimkolwiek. Dla kontrastu mąż Darii zdaje się nieświadomy faktu, że niektórzy ludzie uprawiają seks dla przyjemności, nie żeby począć dziedzica. Chyba postawiona między takimi facetami też miałabym mocno pomieszane w głowie <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Relacje między bohaterkami zostały fajnie przedstawione, z uwzględnieniem małych konfliktów pomiędzy nimi i sekrecików. Rozumiem, że celem serialu była apoteoza babskiej przyjaźni, choć moim zdaniem czasem twórcy poszli za daleko. Szalone Dziewice rzucają bowiem wszystko żeby oplotkować najnowsze epokowe odkrycie Madzi (ojej! Jan ma inną! Więc jednak nie będzie na mnie czekał w nieskończoność!), nie zważając na protesty partnerów. Poza tym odnoszę wrażenie, że rozminięto się z celem jeszcze w jednym miejscu &#8211; bohaterki miały być silne i niezależne, a wyszło na to, że ich istnienie sprowadzało się do generowania sporów z facetami i opłakiwania tego w babskim gronie, czego sztandarowym przykładem totalny upadek Joanny. Miały być nowoczesne, a i tak foch faceta pozostaje dla nich tragedią nie to przeskoczenia. No, chyba że nowoczesność przejawia się w obgadywaniu łóżkowych ewolucji bez żenady i w miejscu publicznym tudzież łapaniu koleżanek za pupcię i biust; w takim razie postępowość myli mi się z buractwem, mea culpa.</p>
<p>Czy serial jest jednoznacznie zły? Nie powiedziałabym. Porusza w miarę realne problemy, co jest pewną odmianą po baśniowym &#8222;Teraz albo nigdy!&#8221;, inna rzecz że w typowo lukrowanym TVN-owskim plastikowym świecie. Realizacja daje radę, aktorstwo też. Wydaje mi się tylko, że TVN strzelił sobie w kolano z nadmierną promocją i udostępnianiem odcinków w internecie, przez co telewizyjna oglądalność była słaba i serial nie będzie miał raczej kontynuacji. Szkoda, bo nie pozamykano wątków i ciekawa jestem jak potoczyły by się losy Klubu Rozmemłanych Dziewic. Podsumowując:<strong> 6/10</strong>.</p>
<p><strong><a href="http://www.tvp.pl/seriale/obyczajowe/na-dobre-i-na-zle">Na dobre i na złe</a></strong></p>
<p><a href="http://bonduelle.files.wordpress.com/2010/07/ndinz.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-70" title="ndinz" src="http://bonduelle.files.wordpress.com/2010/07/ndinz.jpg?w=490" alt=""   /></a></p>
<p>Serialu nowinką nazwać z pewnością nie można, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że w tej serii emitowano 400. odcinek, niemniej moim zdaniem miniony sezon zasługuje na uwagę. Mam do tej opery mydlanej wielki sentyment, więc z prawdziwą radością obserwowałam dyskretne próby wprowadzania rozwiązań podpatrzonych w serialach zagranicznych, jak &#8222;House&#8221; i Grey&#8217;s Anatomy&#8221;. Jako że NDiNZ jest jedyną polską telenowelą, którą śledzę, więc trudno mi powiedzieć na ile jest to zjawisko unikalne, jednak pochwalić zawsze warto <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Z &#8222;House&#8217;a&#8221; zapożyczono coraz częściej pojawiające się zagadki medyczne &#8211; głównie na internie. Pawica, Latoszek i Agata, z pomocą Moniki, Zyberta i przewijających się w tle chirurgów &#8222;rozkminiają&#8221; przypadki nieco mniej oczywiste niż zazwyczaj. Poza tym na naprawdę fajnym poziomie są relacje między lekarzami, którzy nie stronią od wzajemnych złośliwości. Wielka szkoda, że Bartosz Opania, którego Latoszek urzekł mnie wieki przed tym, gdy świat zawojował House, stracił niemal całą swoją mrukliwość i stał się nieco cukierkowym lubym walczącym o uczucie chorej ukochanej. Swoją drogą choroba Leny to moim zdaniem chybiony pomysł &#8211; kolejna bohaterka zmagająca się rakiem to nieco naciągany chwyt fabularny, ale niech będzie. A sam Opania coraz otwarciej demonstruje brak zainteresowania kreowaną postacią, szkoda. No, ale skupiajmy się na plusach:)</p>
<p>Nawiązanie do Greysów widzę w dwóch kwestiach &#8211; po pierwsze wprowadzeniu dużej grupy nowych lekarzy, po drugie &#8211; w znacznym wzroście wątków romantycznych. Rezydenci wreszcie zyskali charaktery i przestałam ich postrzegać jako postaci doklejone na siłę, a zaczynam ich traktować jako pełnoprawnych członków załogi. Mają swoje ambicje i wkurzają się, gdy nie pozwala im się robić niczego bardziej skomplikowanego, a jednocześnie kompikują sobie życie na potęgę. Saga rodzinna Wiktorii była nieco kuriozalna w swoim zamotaniu, ale w sumie bohaterka wybroniła się całkiem nieźle i nawet pod koniec serii ją polubiłam i bliska jestem myśli, że przydałby jej się fajny facet. Tudzież kobieta. Wiki ze swoim zadziornym charakterem idealnie by mi pasowała do homoseksualnego wątku, choć pewnie polski widz nie jest jeszcze na to gotowy. Agata, co zupełnie zrozumiałe, zadurzyła się w Latoszku i mniej lub bardziej sensownie próbowała sobie z tym radzić, natomiast Przemek (zwany przeze mnie Przemkiem Pipką, ze względu na charakter twardy niczym kobalt) załamał mnie kilkakrotnie swoją prostotą, choć ostatecznie okazał się porządnym, choć chwilami jurnym facetem. Duży plus dla scenarzystów za sensownie poprowadzone nowe wątki <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Romansów było w tym sezonie sporo: Bożenka i Ruud ani mnie ziębią ani grzeją, bo w obojgu seksapilu za grosz, ale patrzyło się na nich nie najgorzej. Przemek karaskał się spod pantofla Wiki i uderzał do Agaty (rychło w czas), która to z kolei robiła słodkie oczy do Latoszka, ten z kolei odzyskiwał byłą niedoszłą żonę. Absolutnie urocze jest natomiast kłótliwe małżeństwo Jędrasów; na reszcie zdecydowano się na ukrócenie uczuciowego rozmemłania Moniki i dano jej fajnego faceta. A zatrucie lizolem podczas ich wesela było jednym z lepszych pomysłów w tym serialu ;] Do tego docent Orlicka dyskretnie uderzająca do Pawicy i Marta wreszcie dająca szansę Konicy. Nade wszystko jednak rozczulał mnie Sambor próbujący układać sobie życie na nowo z Iwoną. Była między nimi wyraźna chemia, ale jako że grająca Iwonę Karolina Gorczyca nie planowała zostawać w serialu na dłużej niż jedną serię, wątek mało subtelnie ucięto. Szkoda, bo na uśmiech Sambora patrzyło się przemiło, a jego głosu można słuchać w nieskończoność:)</p>
<p>Trzeba powiedzieć, że ktokolwiek jest odpowiedzialny za serial, wykazuje dużo rozsądku. Arcynudny wątek Burskich zredukowano do minimum i traktuje się go z należnym dystansem (Burski jako nowa gwiazda telewizji w domu przebywa głównie jako kartonowa sylwetka), pojawiają się niebanalne pomysły na odcinek, ciekawy montaż, dobra muzyka. Wreszcie sporo dzieje się w plenerze, a nawet za granicą &#8211; jeden z odcinków w sporej części dzieje się w Amsterdamie. Zupełnie bym się tego nie spodziewała, ale po minionym sezonie z ciekawością czekam na więcej <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  <strong>7+/10</strong>, szczerze.</p>
<p>PS. Niestety, jak na TVP przystało, z rzadka ale jednak serial realizuje funkcję misyjną i mało dyskretnie namawia do profilaktycznych badań i mycia rączek. Ale stężenia dobrych rad są na szczęście dość niskie;)</p>
<p><strong><a href="http://www.tvp.pl/seriale/obyczajowe/przystan/">Przystań</a></strong></p>
<p><a href="http://bonduelle.files.wordpress.com/2010/07/przystan2.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-72" title="przystan2" src="http://bonduelle.files.wordpress.com/2010/07/przystan2.jpg?w=490" alt=""   /></a></p>
<p>Jeśli któryś z odkrytych przeze mnie polskich seriali mogłabym nazwać perełką, to chyba właśnie ten. Trafiłam na niego zupełnym przypadkiem, zalegając przed telewizorem w któreś niedzielne popołudnie, a potem błyskawicznie i z wielką przyjemnością wchłonęłam trzynaście odcinków. Kreowanie &#8222;Przystani&#8221; na polski &#8222;Słoneczny patrol&#8221; jest nieco na wyrost, bo seriale łączy jedynie fakt, że są o ratownikach, ale i tak produkcję warto zobaczyć. Nie tylko dlatego, że rzecz się dzieje na Mazurach, w ukochanym przeze mnie Giżycku, ale z całości aż kapie rozkoszna, leniwa, słoneczna wakacyjna beztroska atmosfera. Doprawiona subtelnym optymizmem i wiarą w to, że ludzie jako tacy są całkiem fajni <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>A skoro o ludziach się zgadało, to są oni największą siłą serialu. Mogę bez wahania powiedzieć, że polubiłam każdego, z oczywistym wyjątkiem jedynego czarnego charakteru, marnotrawnego męża granego przez Deląga <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Galeria postaci jest bardzo różnorodna i każdy zasługuje chociaż na krótką wzmiankę,</p>
<p>Grzegorz, szef szefów bazie, jest oczywiście Męski i Odpowiedzialny, choć chwilami bez sensu czepia się byłej żony i jej męża. Choć nie do końca jestem pewna, czy jego chłód wynikał z zamierzeń  scenarzysty czy niedostatków techniki aktorskiej, przyznać trzeba, że proces jego radzenia sobie z mało przyjemną porozwodową sytuacją pokazano rozsądnie i bez zbędnych dramatów, a rozwijający się związek z rozkoszną, przemiłą seksowną Sonią Bohosiewicz jest rozkoszny ^^</p>
<p>Pawłowi, głównemu ratownikowi, zapewne z pełną premedytacją nadano sporo cech pana Darcy&#8217;ego &#8211; jest więc szorstki, nadmiernie zasadniczy i ma obsesję na punkcie dyscypliny oraz apetyt na więcej władzy. Zakochując się w Basi staje się uroczo nieporadny i bezbronny w swoim zauroczeniu, jednocześnie ukazując kolejne zalety. I byłoby idealnie, gdyby nie fatalna stylówa grającego go Michała Sitarskiego. Na szparę między siekaczami nie będę się denerwować, ale plereza siwiejących włosów jest absolutnie do kasacji. Niemniej jestem skłonna twierdzić, że Paweł ma coś w sobie i mógłby być Austenowskim amantem ^^</p>
<p>Wiola, jedyna kobieta-przełożony, kwestię związków damsko-męskich traktuje dość lekko, niemniej jest na tyle uczciwa, że swojego podejścia nie ukrywa. Poza tym kursantów traktuje jak równych sobie, a kreująca postać Kinga Ilgner jest przepiękna. Typ urody podobny do Grażyny Wolszczak, tylko jakby mniej niedostępny.</p>
<p>Mariusz to chyba najrozsądniej poprowadzona postać osoby niepełnosprawnej jaką kojarzę z seriali, nawet wliczając Artiego z &#8222;Glee&#8221;. Wreszcie jeżdżenie na wózku nie jest jego jedyną cechą, choć oczywiście wpływa na ogólny odbiór postaci. Mariusz jest najmniej &#8222;macho&#8221; ze wszystkich facetów w serialu, chętnie słucha, pocieszy, nie boi się płakać. Może niekoniecznie mój typ faceta, ale na pewno chce się mu kibicować w próbach budowania relacji z dziką nieco Anką <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Kursanci zostali nakreśleni nieco grubszą kreską, jednak każdy jest na swój sposób uroczy ma życie przed sobą &#8211; dość mocno eksponowano, że wszyscy mają życie przed sobą i multum możliwości. Jest Eryk, który wyrywa się spod opieki władczego ojca, Dagmara, która walczy z perfekcjonizmem i starannie maskowanymi kompleksami, Basia zrywająca ze sztywnymi zasadami i beznadziejnym narzeczonym, bracia Waśko &#8211; główne źródło humoru sytuacyjnego. Adrian, który przybywa jako schwartzcharakter, ale w końcu się z tą rolą rozstaje. No i najmniej mnie przekonująca główna bohaterka &#8211; Anka, która za śliczną buzią skrywa Mroczną Przeszłość. To, że nie do końca kupiłam Anię, jest pewnie nie tyle sprawą doboru aktorki (narzeczona Piotra Adamczyka ;D), co raczej oklepanym motywem Osoby z Sekretem. Tak czy inaczej &#8211; każdy z kursantów się rozwija, dowiaduje czegoś o sobie, robi plany, niektórzy znajdują uczucie.</p>
<p>Serial ma porządne, zamknięte zakończenie, które nieźle zamyka wszystkie wątki unikając łopatologii. Zostają więc rzeczy niedopowiedziane, lecz finał skończyłam oglądać z szerokim uśmiechem na twarzy i utwierdzona w przekonaniu, że życie jest fajne. A zwłaszcza w wakacje <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Oczywiście można się popastwić nad wadami serialu, bo niewątpliwie by się znalazły. Przede wszystkim akcje ratunkowe nie zawsze są widowiskowe; ratowanie plecaczka z topieli nie budzi szalonych emocji <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Zastanawiałam się dłuższą chwilę na co jeszcze mogłabym narzekać, ale okazało się że słabe strony jakoś umknęły mojej uwadze &#8211; na pewno były, ale fakt, że nie przeszkadzały w odbiorze też wiele mówić. TVP zrobiła porządny, spójny, idealnie wakacyjny, optymistyczny serial. Oby takich jak najwięcej. <strong>8+/10</strong> <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/bonduelle.wordpress.com/59/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/bonduelle.wordpress.com/59/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/bonduelle.wordpress.com/59/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/bonduelle.wordpress.com/59/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/bonduelle.wordpress.com/59/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/bonduelle.wordpress.com/59/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/bonduelle.wordpress.com/59/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/bonduelle.wordpress.com/59/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/bonduelle.wordpress.com/59/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/bonduelle.wordpress.com/59/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/bonduelle.wordpress.com/59/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/bonduelle.wordpress.com/59/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/bonduelle.wordpress.com/59/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/bonduelle.wordpress.com/59/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bonduelle.wordpress.com&amp;blog=6559315&amp;post=59&amp;subd=bonduelle&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bonduelle.wordpress.com/2010/07/04/serialowy-zawrot-glowy-2-a-k-a-kochamy-polskie-seriale/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/7073ad838c8a0a784310ddeb5e0a1f38?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">bonduelle</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://bonduelle.files.wordpress.com/2010/07/nowa2.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">nowa2</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://bonduelle.files.wordpress.com/2010/07/blondynka2.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">blondynka2</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://bonduelle.files.wordpress.com/2010/07/ksd2.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">ksd2</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://bonduelle.files.wordpress.com/2010/07/ndinz.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">ndinz</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://bonduelle.files.wordpress.com/2010/07/przystan2.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">przystan2</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Never done with sappy pulp</title>
		<link>http://bonduelle.wordpress.com/2010/04/07/never-done-with-sappy-pulp/</link>
		<comments>http://bonduelle.wordpress.com/2010/04/07/never-done-with-sappy-pulp/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Apr 2010 18:43:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bonduelle</dc:creator>
				<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[brzydka prawda]]></category>
		<category><![CDATA[miłość na wybiegu]]></category>
		<category><![CDATA[ugly truth]]></category>
		<category><![CDATA[valentine's day]]></category>
		<category><![CDATA[walentynki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bonduelle.wordpress.com/?p=44</guid>
		<description><![CDATA[Po dwustu latach niemarudzenia na to, co przewija się przez ekran mojego telewizora/komputera wracam z nową porcją minirecenzji filmowych. Tak się jakoś złożyło, że ostatnio znów oglądam niemal wyłącznie romansidła w różnym stopniu rzewności, tekst będzie więc traktować o mniej lub bardziej udanych komediach romantycznych i gatunkach pokrewnych Zapraszam. (Swoją drogą &#8211; lata mijają, a [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bonduelle.wordpress.com&amp;blog=6559315&amp;post=44&amp;subd=bonduelle&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Po dwustu latach niemarudzenia na to, co przewija się przez ekran mojego telewizora/komputera wracam z nową porcją minirecenzji filmowych. Tak się jakoś złożyło, że ostatnio znów oglądam niemal wyłącznie romansidła w różnym stopniu rzewności, tekst będzie więc traktować o mniej lub bardziej udanych komediach romantycznych i gatunkach pokrewnych <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Zapraszam.</p>
<p>(Swoją drogą &#8211; lata mijają, a ja wciąż taka sama, skłonność do tego typu filmideł nie opuszcza mnie od gimnazjum. Z tym że teraz już nie wierzę w zakończenia, to chyba jedyna różnica :&gt;)</p>
<p><span id="more-44"></span></p>
<p><strong><a href="http://www.filmweb.pl/f260568/Walentynki,2010" target="_blank">Walentynki</a></strong></p>
<p><a href="http://bonduelle.files.wordpress.com/2010/04/walentine.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-47" title="walentine" src="http://bonduelle.files.wordpress.com/2010/04/walentine.jpg?w=490" alt="walentynki"   /></a></p>
<p>Tytuł i data premiery filmu &#8211; bliskie okolice 14 lutego &#8211; mówią wszystko. Jeśli komuś wszystkiego nie powiedziały, bo jest mało domyślny, wystarczy wymienić obsadę &#8211; Ashton Kutcher, Jennifer Garner, Patrick Dempsey, Jessica Alba, Julia Roberts, Taylor Smith&#8230; na plakacie aż roi się od znanych (bo &#8222;wielki&#8221; to tu średnio adekwatny przymiotnik ;D) nazwisk. Wniosek? Wybitnie hollywoodzki cukiereczek, który świetnie sobie poradzi w box office&#8217;ie. Wiadomo więc było czego się spodziewać &#8211; i dokładnie to dostałam.</p>
<p>Nie jestem pewna, czy szczegółowe przytaczanie fabuły ma większy sens &#8211; wystarczy powiedzieć że &#8222;Walentynki&#8221; to zbiór luźno powiązanych ze sobą historyjek, wyraźnie inspirowany idealną moim zdaniem komedią romantyczną &#8211; &#8222;To właśnie miłość&#8221;. Z tym, że tutaj akcja działa się w Los Angeles w lutym &#8211; nawiasem mówiąc, chodzenie w lutym w podkoszulku to istna egzotyka, no ale w Kalifornii śniegu nie uświadczysz <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Tak czy inaczej, inspirację &#8222;Love Actually&#8221; widać było często, lecz nie działa to na korzyść filmu, bo w porównaniu z poprzednikiem wypada blado. Niektóre wątki (mały chłopiec wyznający miłość) to kalka tych z LA, ale przede wszystkim &#8222;Walentynkom&#8221; brakuje cudownej brytyjskiej autoironii &#8211; o ile Curtis często puszczał do widza oko i dbał o to, żeby żadna scena nie była zbyt polukrowana, to w hollywoodzkim dziełku momentami aż zęby skrzypiały od cukru.</p>
<p>Zapomnijmy na chwilę o &#8222;To właśnie miłość&#8221;, bo nic dobrego z porównań nie wyjdzie <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Muszę powiedzieć, że seans minął mnie i koleżance całkiem przyjemnie; jak by nie patrzeć, &#8222;Walentynki&#8221; to porządnie wykonany produkt. Kilka wątków na swój sposób rozczula, znaczna większość nie przeszkadza. Aż sama sobie nie wierzę, ale chyba najbardziej polubiłam historię Ashtona Kutchera. Jest to dziwne o tyle, że o ile Kutcherowi nie odmawiam niezłej prezencji, to aktora nie widzę w nim za grosz. Tutaj zaś nie tylko zagrał, ale zrobił to nieźle &#8211; jego relacje z postacią graną przez Jennifer Garner (imienia nie pomnę) wypadają uroczo i bezpretensjonalnie.</p>
<p>Na koniec jedna refleksja &#8211; w &#8222;Walentynkach&#8221; możemy oglądać scenę, w której Jessica Biel urządza imprezę &#8222;Nienawidzę walentynek&#8221;, chcąc tym samym udowodnić, że jej takie bzdury nie obchodzą i nimi pogardza. Nikogo nie obrażając, mam dziwne wrażenie, że &#8211; nie tylko w tym filmie &#8211; najbardziej &#8222;na nie&#8221; są nie tyle niezależne singielki, co kobiety tak zdesperowane, że nie myślą o niczym innym oprócz życiowej klęski, jaką jest brak życiowego partnera. Nawet głupiego i nieczułego. Zdrowy na umyśle wolny człowiek po prostu to święto ignoruje, ewentualnie budzi u niego lekki uśmiech, czasem politowania <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><strong>7/10</strong>, całkiem zasłużenie <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><strong><a href="http://www.filmweb.pl/f479915/Mi%C5%82o%C5%9B%C4%87+na+wybiegu,2009">Miłość na wybiegu</a></strong></p>
<p><a href="http://bonduelle.files.wordpress.com/2010/04/wybieg.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-49" title="wybieg" src="http://bonduelle.files.wordpress.com/2010/04/wybieg.jpg?w=490" alt="Miłość na wybiegu"   /></a></p>
<p>Pozostaje dla mnie wielką zagadką czemu Polacy tak się upierają na produkcję taśmową komedii romantycznych; nic dobrego w tej kwestii nie zdziałali od czasu &#8222;Zakochanych&#8221; z Cielecką i Opanią &#8211; a to, o ile mnie pamięć nie myli, było jakieś dziesięć lat temu. &#8222;Miłość&#8230;&#8221; ma przynajmniej ten atut, że tytuł nie jest wyświechtanym powiedzonkiem, za to poster filmu nie odbiega od normy: białe tło, duży tytuł, jeszcze więcej photoshopa. No, ale do rzeczy.</p>
<p>Sama historyjka to typowa bajka o Kopciuszku &#8211; piękna dziewczyna, pierwsze kroki w świecie mody, zabójczo przystojny fotograf. Jest wredna agentka, jest życzliwa dama w jesieni życia, jest ciapowaty adorator, są piętrzące się (ale bez przesady) przeszkody na drodze bohaterów. Banał straszliwy i z góry wiadomo jak się skończy. Na dobitkę muzyka jest wybitnie tendencyjna (&#8222;gdyby widz się nie zorientował, że bohaterka cierpi, to dorzućmy w tle smutne tony, tak dla jasności&#8221;), a realia&#8230; wybitnie odrealnione. Ja wiem, bajka, film, konwencja i tak dalej, ale gdy znów oglądam postaci emanujące &#8222;tvn-owskim szczęściem&#8221; (drogie ciuchy, zero śmieci na ulicach, chodzenie spać w makijażu), to mam dość. Niemniej jednak z jakiegoś powodu oglądanie filmu nie było wcale męką; zasadnicze powody widzę dwa.</p>
<p>Po pierwsze obserwuję pewien rozwój w pracy scenarzystów; dialogi jakby nieco mniej drewniane niż w innych reprezentantach gatunku. Po drugie &#8211; obsada. Karolina Gorczyca poradziła sobie zaskakująco nieźle z mało wdzięczną rólką; poza tym jest śliczna i niebanalna, więc łatwo daje się uwierzyć, że mogłaby zawojować świat jako modelka. Tomasz Karolak ratował wszelkie komediowe sceny; mimo to odnoszę wrażenie, że jego twarz widzę ostatnio wszędzie i powolutku zaczynam odczuwać przesyt. Urszula Grabowska, której urody jestem wielką wielbicielką, jak zwykle nie zawiodła, ale przede wszystkim&#8230; Marcin Dorociński. Bez żenady przyznaję się że to dla niego w ogóle ściągnęłam &#8222;Miłość na wybiegu&#8221;. Jeśli w ogóle mamy teraz w polskim kinie jakiegoś amanta, to jest nim właśnie Dorociński. Męski, naturalny, zabójczo przystojny. I naprawdę wszechstronny &#8211; wystarczy przypomnieć &#8222;Pitbulla&#8221;. Małaszyński? No błagam. Żeby zostać amantem, trzeba najpierw być aktorem, a Małaszyński skończył się na &#8222;Białej sukience&#8221; <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Podsumowując &#8211; naprawdę nic szczególnego, jednak nie ma ostatecznej klęski. Są za to przepiękne oczy Marcina Dorocińskiego <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  <strong>6/10</strong>.</p>
<p><strong><a href="http://www.filmweb.pl/f465494/Brzydka+prawda,2009" target="_blank">Brzydka prawda</a></strong></p>
<p><a href="http://bonduelle.files.wordpress.com/2010/04/truth.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-53" title="truth" src="http://bonduelle.files.wordpress.com/2010/04/truth.jpg?w=490" alt="ugly truth"   /></a></p>
<p>Film powinien mieć jakiś cel, jakikolwiek. &#8222;Walentynki&#8221; przekonują nas po raz wtóry, że miłość czai się wszędzie. Banał, ale przynajmniej wiemy o co chodzi. &#8222;Miłość na wybiegu&#8221; ma na celu adaptację baśni o kopciuszku i pokazanie Dorocińskiego bez koszuli. Banał, ale nie najgorzej podany. Jeśli idzie o &#8222;Brzydką prawdę&#8221;, nie umiem niestety powiedzieć co autor miał na myśli.</p>
<p>W dużym skrócie &#8211; żyjąca w świecie zupełnie nierealnych wyobrażeń o mężczyznach Katherine Heigl zasadza się na atrakcyjnego sąsiada. Jej metody jakoś nie działają (dziwne&#8230;), więc z wielkim bólem prosi o pomoc nielubianego współpracownika, chama, prostaka i kobieciarza (Gerarda Butlera). Nie trzeba być filozofem żeby przewidzieć zakończenie, choć mogłoby się wydawać ciekawe jak z dwóch zupełnie niekompatybilnych osobowości scenarzyści skleją parę. Cóż&#8230;</p>
<p>Problem polega na tym, że tak naprawdę żadnej z głównych postaci nie można polubić. Heigl gra naiwną i przesadnie pedantyczną megierę, która o ile zmienia zdanie, to z wielkim trudem. Jest za to szalenie atrakcyjna, choć oczywiście ubiera się jak własna babcia, więc nikt tego nie widzi. Butler natomiast jest nieokrzesany w niewiarygodnym wręcz stopniu, sypie doprowadzającymi do szału seksistowskimi tekstami dosłownie do moment, a wszyscy zdają się go za to uwielbiać. <em>Teoretycznie</em> oboje w trakcie filmu się zmieniają (przeszedłszy oczywiście przez szereg absurdalnych sytuacji, w których dominuje mało wyszukany humor genitalny), ale metamorfozy przebiegają w sposób zupełnie nieprzekonujący; podobnie sprawa ma się z wątkiem romantycznym, w który za grosz nie wierzyłam. W efekcie było mi zupełnie obojętne czy bohaterowie się zejdą &#8211; a to chyba największy grzech filmowy &#8211; niewywołanie zainteresowania ze strony oglądającego.</p>
<p>Jeśli wierzyć zapowiedziom, &#8222;Brzydka prawda&#8221; miała burzyć stereotypy i utrwalone przekonania na temat relacji damsko-męskich. Odnoszę jednak wrażenie, że stało się dokładnie odwrotnie &#8211; na każdym kroku atakowano widza kolejnymi schematami i truizmami. Pozostaje tylko pytanie &#8222;No dobrze&#8230; ale co z tego wynika?&#8221;.</p>
<p><strong>6/10</strong>, bo jednak przyzwoicie zagrane.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/bonduelle.wordpress.com/44/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/bonduelle.wordpress.com/44/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/bonduelle.wordpress.com/44/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/bonduelle.wordpress.com/44/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/bonduelle.wordpress.com/44/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/bonduelle.wordpress.com/44/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/bonduelle.wordpress.com/44/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/bonduelle.wordpress.com/44/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/bonduelle.wordpress.com/44/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/bonduelle.wordpress.com/44/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/bonduelle.wordpress.com/44/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/bonduelle.wordpress.com/44/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/bonduelle.wordpress.com/44/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/bonduelle.wordpress.com/44/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bonduelle.wordpress.com&amp;blog=6559315&amp;post=44&amp;subd=bonduelle&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bonduelle.wordpress.com/2010/04/07/never-done-with-sappy-pulp/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/7073ad838c8a0a784310ddeb5e0a1f38?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">bonduelle</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://bonduelle.files.wordpress.com/2010/04/walentine.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">walentine</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://bonduelle.files.wordpress.com/2010/04/wybieg.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">wybieg</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://bonduelle.files.wordpress.com/2010/04/truth.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">truth</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Love is still all around me</title>
		<link>http://bonduelle.wordpress.com/2009/09/24/love-is-still-all-around-me/</link>
		<comments>http://bonduelle.wordpress.com/2009/09/24/love-is-still-all-around-me/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 24 Sep 2009 21:30:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bonduelle</dc:creator>
				<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[27 dresses]]></category>
		<category><![CDATA[27 sukienek]]></category>
		<category><![CDATA[casablanca]]></category>
		<category><![CDATA[easy virtue]]></category>
		<category><![CDATA[from here to eternity]]></category>
		<category><![CDATA[kiedy harry poznał sally]]></category>
		<category><![CDATA[stąd do wieczności]]></category>
		<category><![CDATA[when hary met sally]]></category>
		<category><![CDATA[wojna domowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bonduelle.wordpress.com/?p=36</guid>
		<description><![CDATA[Jakoś tak się dziwnie złożyło, że wszystkie filmy, które ostatnio widziałam, traktują o miłości. Fakt, że mam do romansideł wszelkiej maści słabość, ale naprawdę nie dobierałam mojej listy odtwarzania pod kątem atrakcyjności wątku miłosnego.Takie historie chyba same mnie znajdują Tak czy inaczej, zapraszam na mały przegląd. 27 sukienek (27 dresses) Jako że film zapowiadał się [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bonduelle.wordpress.com&amp;blog=6559315&amp;post=36&amp;subd=bonduelle&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jakoś tak się dziwnie złożyło, że wszystkie filmy, które ostatnio widziałam, traktują o miłości. Fakt, że mam do romansideł wszelkiej maści słabość, ale naprawdę nie dobierałam mojej listy odtwarzania pod kątem atrakcyjności wątku miłosnego.Takie historie chyba same mnie znajdują <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Tak czy inaczej, zapraszam na mały przegląd.</p>
<p><span id="more-36"></span><a href="http://27.sukienek.filmweb.pl/">27 sukienek</a> (27 dresses)</p>
<p><img src="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/27dr.jpg" alt="27 dresses" /></p>
<p>Jako że film zapowiadał się na sztampową komedię romantyczną, ani by mi do głowy przyszło wydać na niego jakiekolwiek pieniądze, pewnie nawet nie chciałoby mi się go ściągnąć na dysk. Szczęśliwie jakiś dobry człowiek umieścił całość na <a href="http://tvfilmy.pl">tvfilmy.pl</a> (istnienie tej strony jest jaskrawym triumfem piractwa, tak swoją drogą), więc nie mając lepszego pomysłu na samotny wieczór, włączyłam &#8222;27 sukienek&#8221;.</p>
<p>Nie pomyliłam się &#8211; to rzeczywiście jest wybitnie sztampowa komedia romatyczna. Atrakcyjny pan (James Marsden, nawet niezłe ciasteczko, choć raczej wieczny chłopiec niż silny prawdziwy mężczyzna) spotyka atrakcyjną panią, która to dwudziesty siódmy raz jest druhną na weselu. On natomiast żyje z opisywania wesel, ale tak naprawdę nimi pogardza. Oczywiście z początku się nie lubią, a ona kocha się w kimś innym, ale i tak nikt nie ma wątpliwości jak się całość zakończy. Happy end nie jest więc żadnym zaskoczeniem, podobnie jak droga do niego &#8211; chociaż całość ogląda się bardzo, bardzo przyjemnie. Taki film &#8211; lekarstwo na smuteczki, pms-a czy  cokolwiek psującego humor. Jest ładnie, kolorowo, w tle przygrywa przyjemna muzyczna, Katherine Heigl nosi urocze tytułowe sukienki, a Marsden błyszczy uśmiechem. Oczywiście scenarzyści starają się przemycić kilka mądrości życiowych, żeby widz miał wrażenie, że wychodzi z kina lepszy, ale nie spodziewajmy się cudu &#8211; choć myśl, że najpiękniejsza na ślubach jest mina pana młodego, gdy widzi wybrankę idącą do ołtarza jest na tyle interesująca, że muszę ją kiedyś zweryfikować <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Bardzo porządny i reprezentatywny przedstawiciel gatunku lekkich komedyjek romantycznych. Dla miłośniczek gatunku jak znalazł, dla facetów &#8211; jak przypuszczam &#8211; koszmar.</p>
<p><a href="http://www.filmweb.pl/f1266/Kiedy+Harry+pozna%C5%82+Sally,1989">Kiedy Harry poznał Sally</a> (When Harry met Sally)</p>
<p><img src="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/harrysally.jpg" alt="When Harry met Sally" /></p>
<p>Skoro już o komediach romantycznych mowa, stwierdziłam że nadeszła pora na zapoznanie się z jednym z największych (zapewne po &#8222;Pretty Woman&#8221;) klasyków gatunku. Tyle się mówi o słynnej scenie w kawiarni, najbardziej znanym udawanym orgazmie w historii kina i tak dalej, że jako sympatyczka historii o miłości nie chciałam dłużej pozostawać w niewiedzy.</p>
<p>Z początku oglądało się ciężko &#8211; film jest moim równolatkiem, co widać po sposobie prowadzenia akcji, montażu, ubiorach bohaterów. Tak się jakoś składa, że o ile najlepiej ogląda mi się filmy nowe, a do tych najstarszych podchodzę z dużą wyrozumiałością, to te z etapu przejściowego &#8211; a z lat 80. szczególnie &#8211; podchodzą mi średnio. Było tym bardziej trudno, że do tego filmu zasiadłam tuż po obejrzeniu &#8222;27 sukienek&#8221;, tak współczesnych jak to możliwe, więc przeskok był spory.</p>
<p>&#8222;Kiedy Harry poznał Sally&#8221; opowiada historię bardzo prostą i nie obfitującą w spektakularne wydarzenia &#8211; oglądamy dwanaście lat z życia dwojga przyjaciół, ich związki, wzloty i upadki, a przede wszystkim zacieśnianie się więzi między Harrym i Sally. W jakimś momencie przyjaciele się zapominają i lądują razem w łóżku, co utrudnia i tak nie do końca oczywiste relacje między nimi &#8211; i to chyba najbardziej spektakularne wydarzenie filmu. Tu się głównie spaceruje po Nowym Jorku i rozmawia, nierzadko na poważne tematy. Wszystko w ciepłej, pełnej czułości atmosferze.</p>
<p>Nie wiem na czym to polega, że po obejrzeniu pewnych filmów szybko o nich zapominają, a inne &#8211; choć z początku nie wywierają kolosalnego wrażenia &#8211; powoli w nas &#8222;rosną&#8221; i pozostaję na długo. &#8222;Kiedy Harry&#8230;&#8221; zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. Im dłużej o tym myślę, tym bardziej doceniam jego dyskretny urok i mądrość. Poza tym Billy Crystal &#8211; do którego określenie &#8222;przystojny&#8221; nie bardzo pasuje, a &#8222;macho&#8221; w ogóle &#8211; może służyć za przykład wszystkim hollywoodzkim aspirantom na księcia z bajki. Czego nie dała mu natura, zagrał spojrzeniem, mową ciała. A Meg Ryan &#8211; mimo, że nie pałam do niej większą sympatią &#8211; nie była ani trochę irytująca <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Szczerze polecam. Tylko nie oczekujcie szalonych pościgów samochodowych albo pękania ze śmiechu.</p>
<p><a href="http://www.filmweb.pl/f31023/St%C4%85d+do+wieczno%C5%9Bci,1953">Stąd do wieczności</a> (From here to eternity)</p>
<p><img src="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/theretoeternity.jpg" alt="From here to eternity" /></p>
<p>To, że ten film znalazł się w moim wpisie o historiach miłosnych, jest dla mnie samej sporym zaskoczeniem. 55-letni obraz jest bowiem adaptacją książki Jamesa Jonesa o tym samym tytule, w której owszem, pojawia się wątek miłosny, i to niejeden, ale nie nazwałabym go głównym. Tym czasem oglądając ekranizację miałam chwilami wrażenie, że romans Karen i Wardena, jakkolwiek interesujący, pojawia się za często.</p>
<p>W ogóle jeśli chodzi o &#8222;Stąd do wieczności&#8221;, to byłam ciekawa jak w dwie godziny upchnięto świetne, ale opasłe tomiszcze, pełne pobocznych wątków i przede wszystkim szokujących (jak na tamte czasy) scen. Otóż mówiąc brzydko &#8211; historię wykastrowano. U Jamesa co chwilę ktoś &#8222;miał trypra&#8221;, Klub &#8222;Congress&#8221; był ekskluzywnym burdelem, a Honolulu roiło się od &#8222;pedryli&#8221; będących ostatnią deską ratunku dla tych żołnierzy, którzy nie mieli pieniędzy na heteroseksualną dziwkę. Historia Karen też była, nie powiem, dość pikantna. Tym czasem w filmie paskudnie wszystko złagodzono albo przemilczano; rozumiem, w latach 50. pewnych spraw w kinie po prostu nie było &#8211; ale to właśnie te zakazane tematy Jones opisał najlepiej. Bez nich historia wiele traci.</p>
<p>Poza tym wiele wątków wycięto &#8211; w tym niesamowicie ważny pobyt Prewitta w obozie karnym, niektóre postaci wycięto, dwie połączono w jedną, i tak dalej. Na moje nieszczęście jestem zwolenniczką wiernych ekranizacji &#8211; oczywiście na tyle, na ile to możliwe; nie oczekuję niewolniczej wierności oryginałowi literackiemu. Dlatego &#8222;Stąd do wieczności&#8221; pozostawiało wiele do życzenia.</p>
<p>Nie chcę, żeby mnie źle zrozumiano &#8211; to dobry film. Zrealizowany z rozmachem, z wyśmienitą obsadą. Niewątpliwie wiele scen było w nim godnych zapamiętania. Jak to zauważył jakiś recenzent &#8211; &#8222;Stąd do wieczności&#8221; okrutnie się postarzało, ale obejrzeć warto &#8211; żeby przekonać się, co znaczy porządna filmowa robota.</p>
<p><a href="http://www.filmweb.pl/f336437/Wojna+domowa,2008">Wojna domowa</a> (Easy virtue)</p>
<p><img src="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/easyvirt.jpg" alt="Easy virtue" /></p>
<p>Wszyscy kochamy wierne tłumaczenia tytułów&#8230; ech, nieważne.</p>
<p>Na ten film się wybierałam do kina bez końca, ale nie wpadłszy na pomysł, kto byłby skłonny mi towarzyszyć, obejrzałam w domowym zaciszu dzięki ulubionemu <a href="http://tvfilmy.pl">tvfilmy.pl</a> . Może to i dobrze, bo teraz tym bardziej nie wiem, z kim mogłabym go oglądać.</p>
<p>Mój problem polega na tym, że nie do końca umiem powiedzieć o czym &#8222;Wojna domowa&#8221; właściwie opowiada. To znaczy &#8211; streszczenie fabuły nie jest problemem: wystrzałowa Amerykanka wychodzi za młodziutkiego Anglika i walczy ze strrrraszliwą teściową, a wszystko to w uroczym klimacie lat dwudziestych (uwielbiam). Z początku śmiesznie i pogodnie, wraz z rozwojem akcji wychodzą na jaw coraz to nowe, mroczne, smutne i trudne sekrety każdego z bohaterów. Pod koniec naprawdę trudno się uśmiechać, bo wydaje się, że nic się dobrze nie skończy&#8230; ale serwuje się nam może nie cukierkowe, ale jednak nazbyt szczęśliwe zakończenie. Wszystko to bardzo mylące, choć &#8211; przyznaję &#8211; przez to całkiem ciekawe.</p>
<p>Sporo było dobrych pomysłów w tym filmie, jednak mam wrażenie, że żadnego nie zrealizowano porządnie do końca. Choćby przeszłość bohatera granego przez Colina Firtha &#8211; coś tam muśnięto, coś zapachniało dramatem, ale niejasno i nie do końca. Jessica Biel &#8211; piękna kobieta &#8211; konsekwentnie była fatalnie charakteryzowana (albo to tylko moje wrażenie, że ten kanarkowy blond na włosach dodawał jej sto lat), natomiast Ben Barnes &#8211; dla którego tak naprawdę ten film oglądałam &#8211; był tak rażąco bezbarwny i aseksualny, że z miejsca straciłam zainteresowanie tym aktorem. Może w &#8222;Dorianie Grayu&#8221; się odkuje. Na plus muszę jednak wymienić Krisa Marshalla jako zgryźliwego kamerdynera &#8211; mało widać tego aktora, a szkoda, bo moim zdaniem ma wielki talent komediowy. No i przede wszystkim warto było sięgnąć po film, żeby zobaczyć potrójne uderzenie: Colin Firth-frak-tango.</p>
<p>Ach.</p>
<p>Z mieszanymi uczuciami, ale jednak polecam &#8222;Wojnę domową&#8221; &#8211; bo jest nieoczywista. Ale trzeba mieć choć trochę słabości do filmów kostiumowych żeby się naprawdę spodobała <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><a href="http://casablanca.filmweb.pl/">Casablanca</a></p>
<p><img src="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/casab.jpg" alt="Casablanca" /></p>
<p>No i wreszcie &#8211; wisienka na czubku tortu. Nie wiem jak ja się uchowałam nie obejrzawszy dotąd tego dzieła &#8211; bo mało jest rzeczy równie kultowych. Znałam anegdoty z planu, znałam cytaty, a historii dotąd nie znałam.</p>
<p>Podczas seansu czułam się dziwnie &#8211; bo właściwie każda scena, którą widziałam była cytowana i parafrazowana tyle razy, że trudno było zapomnieć, że mam do czynienia z legendą. Z tym że to nie jest legenda w rodzaju zakurzonego eksponatu muzealnego, który zwiedzają wycieczki zblazowanych gimnazjalistów. Tę historię się przeżywa, nadal wywołuje emocje. Co znaczące &#8211; dylemat Ilsy jest nadal aktualny, oglądające film kobiety do dziś zastanawiają się, czy wybrałyby Ricka czy Laszlo. Zastanawiam się ile filmów za sześćdziesiąt z okładem lat będzie miało nadal siłę wzruszania i przyciągania kolejnych widzów.</p>
<p>Jasne, można się śmiać z dekoracji, nie trawić nieco teatralnej miejscami gry aktorskiej. Tylko są chwile, kiedy bycie widzącym wszystkie błędy tetrykiem odziera kino z magii. A &#8216;Casablanca&#8217; niewątpliwie była robiona przez filmowych magików.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/bonduelle.wordpress.com/36/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/bonduelle.wordpress.com/36/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/bonduelle.wordpress.com/36/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/bonduelle.wordpress.com/36/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/bonduelle.wordpress.com/36/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/bonduelle.wordpress.com/36/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/bonduelle.wordpress.com/36/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/bonduelle.wordpress.com/36/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/bonduelle.wordpress.com/36/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/bonduelle.wordpress.com/36/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/bonduelle.wordpress.com/36/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/bonduelle.wordpress.com/36/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/bonduelle.wordpress.com/36/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/bonduelle.wordpress.com/36/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bonduelle.wordpress.com&amp;blog=6559315&amp;post=36&amp;subd=bonduelle&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bonduelle.wordpress.com/2009/09/24/love-is-still-all-around-me/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/7073ad838c8a0a784310ddeb5e0a1f38?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">bonduelle</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/27dr.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">27 dresses</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/harrysally.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">When Harry met Sally</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/theretoeternity.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">From here to eternity</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/easyvirt.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Easy virtue</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/casab.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Casablanca</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Serialowy zawrót głowy I</title>
		<link>http://bonduelle.wordpress.com/2009/09/09/serialowy-zawrot-glowy-i/</link>
		<comments>http://bonduelle.wordpress.com/2009/09/09/serialowy-zawrot-glowy-i/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 09 Sep 2009 16:29:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bonduelle</dc:creator>
				<category><![CDATA[Seriale]]></category>
		<category><![CDATA[big bang theory]]></category>
		<category><![CDATA[it crowd]]></category>
		<category><![CDATA[merlin]]></category>
		<category><![CDATA[przygody merlina]]></category>
		<category><![CDATA[rozważna i romantyczna]]></category>
		<category><![CDATA[sense and sensibility]]></category>
		<category><![CDATA[technicy magicy]]></category>
		<category><![CDATA[teoria wielkiego podrywu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bonduelle.wordpress.com/?p=26</guid>
		<description><![CDATA[Po ultradługiej przerwie czas powrócić do marudzenia na wszelkie wytwory ludzkiej kultury. Oby powrót był na stałe, a nowe wpisy pojawiały się (w miarę) regularnie Niniejszym rozpoczynam nową rubrykę, w której głównie umieszczać będę moje reakcje na nowe odcinki seriali; jako że jednak w wakacje (które dla mnie jeszcze trwają &#8211; kocham studia, niach niach) [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bonduelle.wordpress.com&amp;blog=6559315&amp;post=26&amp;subd=bonduelle&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Po ultradługiej przerwie czas powrócić do marudzenia na wszelkie wytwory ludzkiej kultury. Oby powrót był na stałe, a nowe wpisy pojawiały się (w miarę) regularnie <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Niniejszym rozpoczynam nową rubrykę, w której głównie umieszczać będę moje reakcje na nowe odcinki seriali; jako że jednak w wakacje (które dla mnie jeszcze trwają &#8211; kocham studia, niach niach) takowe się nie ukazują, to na pierwszy ogień pójdą moje &#8211; ach, jakże konstruktywne &#8211; wrażenia po obejrzanych ostatnio produkcjach. Zapraszamy <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><span id="more-26"></span><strong><a href="http://www.filmweb.pl/f402989/Teoria+wielkiego+podrywu,2007">The Big Bang Theory</a></strong></p>
<p><img src="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/tbbt.jpg" alt="" /></p>
<p>Tak się złożyło, że mam w głowie jakiegoś chipa (i to niejednego ;&gt;), który mówi mi &#8222;nie oglądaj tego, o czym wszyscy gadają&#8221; &#8211; dlatego gdy kolejne osoby na uczelni zaczęły się przerzucać cytatami z Big Banga, byłam nastawiona mocno sceptycznie. W końcu jednak kumpel dał mi kilka odcinków&#8230; i poszło.</p>
<p>TBBT jest typowym sitcomem &#8211; zdjęć w plenerze i droższych dekoracji tu nie uświadczymy, wkurzający śmiech z widowni &#8211; owszem, nie zawsze wtedy kiedy my śmiejemy się najbardziej. Wiele osób odpadnie choćby przez to (sitcomowa stylistyka jest wyjątkowo niestrawna, tu się zgodzę), ale zachęcam do przetrwania pierwszej irytacji &#8211; bo naprawdę warto.</p>
<p>Może serial mi się spodobał, bo jest napisany przez geeków o geekach (dla niewtajemniczonych &#8211; geek to taki nieszkodliwy dziwak, zafascynowany jakimś tematem, najczęściej komputerami i naukami ścisłymi),  a sama poniekąd się do tej grupy zaliczam. Fakt, że podstawowa orientacja w zagadnieniach fizycznych pomaga w zrozumieniu co jest na rzeczy, ale i bez niej można się dobrze przed telewizorem/komputerem bawić. Bo zabawne są przede wszystkim relacje między postaciami &#8211; mocno przerysowanymi, ale budzącymi wyjątkową sympatię. Z czasem moje przywiązanie do nich rosło i przekonywałam się nawet do tych mniej z początku lubianych &#8211; choćby Howard zaczął pokazywać nie tylko wrażliwszą stronę, ale świetne ironiczne poczucie humoru. Leonard rozczula większość dziewczyn, które widziały serial, wszyscy też kibicujemy jego próbom związania się z Penny (która, nawiasem mówiąc, nie jest głupiutka, tylko ma małą wiedzę, co robi wielką różnicę). Nawet Sheldon, który zdaje się być robotem, w kilku momentach wywołał moje pełne rozczulenia &#8222;ooooo&#8221;.</p>
<p>O czym właściwie według mnie jest ten serial? Ano, oczywiście o zmaganiach czterech ścisłowców i ich sąsiadeczki-blondyneczki z codziennymi problemami. Ale zdecydowanie bardziej o tym, że można być dziwnym w sympatyczny i konstruktywny sposób, a z odstawaniem od &#8222;normy&#8221; wcale nie trzeba walczyć. A dla mnie osobiście jest to po prostu komedia o piątce przyjaciół, którzy może i czasem bywają dla siebie wredni, ale zawsze pomagają sobie w potrzebie.</p>
<p>Nawet jeśli chodzi o naprawę kosmicznej toalety.</p>
<p>Ps. Kto, motyla noga, doszedł do wniosku, że dobrym polskim tytułem będzie &#8222;Teoria wielkiego podrywu&#8221;? :/</p>
<p><strong><a href="http://www.filmweb.pl/f489795/Przygody+Merlina,2008">Merlin</a></strong></p>
<p><img src="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/merlin.jpg" alt="" /></p>
<p>Na &#8222;Merlina&#8221; wpadłam zupełnym przypadkiem, szukając po prostu czegoś, co pozwalałoby zabić wakacyjną nudę. Okazuje się nawet, że swojego czasu serial leciał na Polsacie (jako &#8222;Przygody Merlina&#8221;), a oryginalnie na BBC, więc sroce spod ogona nie wypadł <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Jak łatwo się domyślić z tytułu, mamy do czynienia z kolejną próbą opowiedzenia arturiańskich legend&#8230; a raczej tego, co było wcześniej. Z tym że &#8222;opowiedzieć&#8221; jest w tym wypadku średnio adekwatnym słowem &#8211; tak naprawdę oprócz imion i podstawowych danych personalnych bohaterów (a i to nie zawsze) niewiele się zgadza. Ginewra (nazywana tu Gwen) jest nie tylko służącą, ale i mulatką, Morgana tylko przez moment jest postacią negatywną, Artur jest troszkę starszy od Merlina. Jeśli fana realizmu i wiernego odwzorowania legend nie odstraszył scenariusz, to ostatecznie dobiją go smaczki obyczajowo-historyczne. Camelot roi się od ludzi wszystkich ras (jestem liberalna, ale co u diabła robiło tylu murzynów w średniowiecznym Albionie? o.O), zamek króla wygląda zdecydowanie za młodo&#8230; z resztą nie ma się co pastwić. Tak naprawdę to wszystko nie jest aż tak istotne.</p>
<p>&#8222;Merlin&#8221; nie ma ambicji na nic ponad serial przygodowy dla młodzieży &#8211; i właśnie nim jest. Są walki na miecze, smoki (widać, że produkcja niskobudżetowa, ale nie czepiajmy się), ale &#8211; co dla mnie ważniejsze, bo jednak bieganie za potworami nie raduje mnie nadmiernie &#8211; jest też masa dobrze napisanych i zagranych postaci i niezłe dialogi. Merlin jest naiwny i niewinny, ale grający go Colin Morgan ma w sobie coś tak budzącego sympatię, że każdy jego plastusiowy uśmiech z monitora mnie rozbrajał. Artur to zadzierający nosa i przechwalający się, ale odważny i całkiem złożony wewnętrznie facet, do tego niesamowicie wręcz przystojny (z początku oglądałam serial tylko dla odtwórcy tej roli, ale ćśśś). Uwielbiam wręcz rodzącą się między nimi przyjaźń &#8211; jest prześmieszna i wzruszająca zarazem. Z resztą wydaje się, że między samymi aktorami wytworzyła się podobna więź, czego dowodem legendarne nagrania z planu serialu, choćby <a href="http://www.youtube.com/watch?v=gSO7x9cW3z0">to</a>.</p>
<p>Jestem pewna że &#8222;Merlin&#8221; nie każdemu przypadnie do gustu. Potrzeba dużo dobrej woli żeby przetrwać nonsensy scenariusza, w pewnym wieku kino familijne (choć niby od lat dwunastu) też nieszczególnie bawi. Ale jeśli się lubi atrakcyjnych brytyjczyków (hehehehe :]) i mało angażującą umysłowo rozrywkę, to można spróbować.</p>
<p>Ja czekam na nowe odcinki ^^</p>
<p><strong><a href="http://www.filmweb.pl/f318471/Technicy-magicy,2006">IT Crowd</a></strong></p>
<p><img src="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/itcrowd.jpg" alt="" /></p>
<p>Zanim napiszę coś więcej &#8211; myślałam że &#8222;Teoria wielkiego podrywu&#8221; jest dennym tłumaczeniem tytułu. Otóż nie! &#8222;IT crowd&#8221; to po polsku&#8230; &#8222;Technicy-magicy&#8221;. Ręce opadają.</p>
<p>Serial polecił mi syjamski bliźniak, Paweł. Rzecz o tyle niespotykana, że Paweł seriali nie ogląda, a ten wręcz lubi, więc nie mogłam nie sprawdzić, co przełamało jego opory <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Na pierwszy ogień musiałam zmierzyć się z przeskokiem z humoru amerykańskiego (byłam tuż po obejrzeniu TBBT) na brytyjski. Z początku trochę opornie mi szło, ale w końcu się przestawiłam i przypomniałam sobie, za co lubię wyspiarski humor. IT crowd jest bardziej zjadliwe niż Big Bang Theory i, jak to w brytyjskich produkcjach bywa, nie powstrzymuje się od żartów z niczego, nawet pogrzebów i kanibalizmu. Nie robi tego jednak w obraźliwy i prostacki sposób, więc nikt nie powinien czuć się urażony (chyba że jest burakiem bez poczucia humoru, ale zakładam że takie osoby nie oglądają sitcomów). Kontynuując porównania &#8211; bo trudno ich unikać, skoro ta seria również ukazuje geeków, nieco innych, ale zawsze &#8211; postaci pierwszoplanowe są mniej przerysowane, ale nie mniej zabawne. Może dlatego, że sama &#8222;brytyjskość&#8221; pewnych ich zachowań budziła uśmiech na mojej twarzy ;] Natomiast postaci poboczne rozkładają na łopatki &#8211; słuchający Cradle of Filth Richmond i psychopatyczny Denholm stali się chyba moimi ulubieńcami.</p>
<p>Rozczulające jest, jak często główni bohaterowie udowadniają, że są dla siebie nawzajem ważni. Mimo, że tak naprawdę tylko pracują razem, wykazują solidarność, jakiej trudno by się spodziewać po trzech, łagodnie mówiąc, nietypowych postaciach. Są nieudacznikami i mają tego świadomość, jednak jakimś cudem w swoim zapomnianym dziale IT tworzą taką atmosferę, że &#8211; jak zauważył któryś recenzent &#8211; chciałoby się w nim pracować. A ich przygody chce się oglądać <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
<strong><a href="http://www.filmweb.pl/f372808/Rozwa%C5%BCna+i+romantyczna,2008">Sense and Sensibility</a></strong></p>
<p><img src="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/sens.jpg" alt="" /></p>
<p>Nie robię wielkiej tajemnicy z faktu, że przeuwielbiam powieści Jane Austen i jakiekolwiek produkcje z nimi związane. Dlatego moje spotkanie z najnowszą ekranizacją &#8222;Rozważnej i romantycznej&#8221;, trzyodcinkowym serialem BBC z 2008 roku, było tylko kwestią czasu.</p>
<p>Twórcy mieli niewątpliwie ciężko, bo każda fanka pani Austen (i wielu kinomanów) ten tytuł kojarzy głównie z wyśmienitą ekranizacją Anga Lee z 1995 roku. Było w niej wszystko &#8211; styl, smak, świetna obsada (Rickman, Winslet, Thompson, Grant, nawet Hugh Laurie w roli drugoplanowej!), więc jaki serial by nie był, nie uniknąłby porównań już na starcie. Poza tym austenowskich ekranizacji wszelkiej maści było już tyle, że trudno w tej dziedzinie wymyślić coś nowego.  I niestety czasem miałam wrażenie, że twórcy też tak stwierdzili. Były plenery z &#8222;Perswazji&#8221; z 2007 roku, były kostiumy i niektóre sceny z &#8222;Dumy i Uprzedzenia&#8221; z 2005 roku, była wreszcie masa kalek z wersji Anga Lee. Zupełnie niepotrzebnie, bo jestem pewna, że dałoby się wszystko to, co skopiowano, zrobić inaczej &#8211; i wyszłoby dobrze.</p>
<p>Bo te momenty, w których scenarzysta i reżyser działali po swojemu (wbrew temu, co można wywnioskować z moich zrzędzeń, była to znaczna większość filmu) wyszły bardzo, bardzo dobrze. Urokliwe zdjęcia i muzyka, piękna czołówka, urocze smaczki &#8211; choćby muszle wokół domu panien Dashwood &#8211; wszystko stworzyło ten piękny, spokojny klimat, za który uwielbiam Jane Austen. Obsada została świetnie dobrana &#8211; przede wszystkim wreszcie aktorzy i grane przez nich postaci byli w zbliżonym wieku <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Eleonora miała poczucie humoru, a Marianna tyle uroku i niewinności, że zupełnie nie irytowały mnie jej wady i nierozsądne zachowania. Edward wreszcie nie był pierdołą i dało się zrozumieć, czemu można go kochać. Tylko pułkownik Brandon nie spełnił moich oczekiwań &#8211; pewnie dlatego, że Alan Rickman ustawił poprzeczkę niezwykle wysoko. Morrisey zagrał dobrze, nie można powiedzieć, ale ma w twarzy coś takiego, że ciągle miałam wrażenie, że pułkownik jest&#8230; hm, groźny? Straszny? Nie umiem tego określić.</p>
<p>Każda fanka Jane Austen, albo po prostu każda kobieta, która lubi filmy kostiumowe, może sobie spokojnie z herbatką i ciastkami spędzić trzy godziny przy serialu. Bo Austen jest dobra na wszystko <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/bonduelle.wordpress.com/26/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/bonduelle.wordpress.com/26/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/bonduelle.wordpress.com/26/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/bonduelle.wordpress.com/26/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/bonduelle.wordpress.com/26/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/bonduelle.wordpress.com/26/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/bonduelle.wordpress.com/26/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/bonduelle.wordpress.com/26/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/bonduelle.wordpress.com/26/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/bonduelle.wordpress.com/26/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/bonduelle.wordpress.com/26/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/bonduelle.wordpress.com/26/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/bonduelle.wordpress.com/26/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/bonduelle.wordpress.com/26/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bonduelle.wordpress.com&amp;blog=6559315&amp;post=26&amp;subd=bonduelle&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bonduelle.wordpress.com/2009/09/09/serialowy-zawrot-glowy-i/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/7073ad838c8a0a784310ddeb5e0a1f38?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">bonduelle</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/tbbt.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/merlin.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/itcrowd.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/sens.jpg" medium="image" />
	</item>
		<item>
		<title>The Japanese know how to be strange</title>
		<link>http://bonduelle.wordpress.com/2009/04/28/the-japanese-know-how-to-be-strange/</link>
		<comments>http://bonduelle.wordpress.com/2009/04/28/the-japanese-know-how-to-be-strange/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 28 Apr 2009 18:09:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bonduelle</dc:creator>
				<category><![CDATA[Anime]]></category>
		<category><![CDATA[Fan fiction]]></category>
		<category><![CDATA[itazura na kiss]]></category>
		<category><![CDATA[lovely complex]]></category>
		<category><![CDATA[myself; yourself]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bonduelle.wordpress.com/?p=20</guid>
		<description><![CDATA[Oglądanie anime budzi we mnie nieco niepokojącą refleksję. Otóż Japończycy, uznawani za spokojnych i dość konserwatywnych, mają w głowie tak pokręcone fantazje, że to się w głowie nie mieści. Dowodem trzy obejrzane przeze mnie ostatnio anime. Nie jestem ani wielką fanką (a.k.a otaku), ani specjalistką w gatunku, ot, po prostu lubię od czasu do czasu [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bonduelle.wordpress.com&amp;blog=6559315&amp;post=20&amp;subd=bonduelle&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Oglądanie anime budzi we mnie nieco niepokojącą refleksję. Otóż Japończycy, uznawani za spokojnych i dość konserwatywnych, mają w głowie tak pokręcone fantazje, że to się w głowie nie mieści. Dowodem trzy obejrzane przeze mnie ostatnio anime.</p>
<p>Nie jestem ani wielką fanką (a.k.a <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Otaku">otaku</a>), ani specjalistką w gatunku, ot, po prostu lubię od czasu do czasu obejrzeć niewymagającą myślenia historyjkę z zabawnymi wielkookimi postaciami. Oczywiście nie uważam, że wszystkie anime są proste i banalne &#8211; ja po prostu takie wybieram, bo sama jestem prosta <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Więc lecimy &#8211; krótki przegląd obejrzanych przeze mnie ostatnio pozycji spod znaku <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Sh%C5%8Djo_manga">shōjo</a>.</p>
<p><strong>Itazura na kiss (ang. <em>Playful kiss</em>)</strong></p>
<p><strong><img class="alignnone" title="Itazura na kiss" src="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/itazuranakiss1.jpg" alt="" width="250" height="188" /><br />
</strong></p>
<p>Polecona mi przez Anię (:*) historyjka miłosna o Kotoko, dość przygłupiej dziewuszce kochającej się w koledze &#8211; geniuszu, z którym musi mieszkać, bo jej domostwo na skutek partackiego wykonania raczyło się zawalić.  Zapowiadało się fajnie i niewątpliwie miało urocze momenty (np. koniec przedostatniego odcinka), ale ogólny wydźwięk mnie lekko przeraża. Obiekt westchnień głównej bohaterki jest bucem od początku do samego końca i nawet kiedy wreszcie stwierdza, że ją kocha, nadal sprawia wrażenie jakby robił jej łaskę pozwalając jej przebywać w swoim otoczeniu. No i facet ją nieustannie poniża i wyśmiewa, co na Kotoko nie robi żadnego wrażenia. Dziewczyna walczy i walczy, daje się równać z błotem z uporem godnym lepszej sprawy.</p>
<p>Może jestem dziwna, ale historia z przesłaniem &#8222;nawet jeśli facet ma cię za nic, i tak o się o niego bij&#8221; nie powinna być puszczana małolatom.</p>
<p>Za to rysunek jest słodki, a opening wpada w ucho <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><strong>Lovely complex</strong></p>
<p><strong><img class="alignnone" title="Lovecom" src="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/lovecom5.jpg" alt="" width="250" height="188" /><br />
</strong></p>
<p>Niech żyje <a href="http://anime-planet.com">anime planet</a>, dzięki któremu wpadłam na to anime. Opowieść o Otanim i Koizumi, parze wiecznie sprzeczających się ze sobą licealistów, których dzieli tylko 16 centymetrów wzrostu (tylko że to dziewczyna jest wyższa) niejednokrotnie ubawiła mnie do łez. Te postaci, mimo wyjątkowo przerysowanej kreski i &#8211; czasem &#8211; zachowań, naprawdę żyją, mają swoje pasje, wzbudzają sympatię i nie sposób nie śmiać się i nie martwić razem z nimi. Z Risą można się identyfikować, bo nie jest łagodną i niewinną gąską, a Atsushi mimo wzrostu siedzącego psa ma tony uroku. No i wspaniała Nobu, jedna z fajniejszych przyjaciółek, jaką widziałam (oprócz moich własnych ;D), zawsze gotowa Risę kopnąć w tyłek albo pocieszyć, w zależności od potrzeby.</p>
<p>Minusy? To, co w &#8222;Itazurze&#8221; &#8211; Risa nic sobie nie robi z tego, że Otani parę razy daje jej kosza i zapominając o wszelkiej przyzwoitości walczy dalej. Fakt, że dostaje co swoje, ale jakim kosztem? Ile można kogoś błagać żeby zwrócił na nas uwagę?</p>
<p>Niemniej- polecam. Było mi naprawdę smutno po ostatnim odcinku, że nie ma nic więcej. A jako że jestem wielką miłośniczką fan fiction &#8211; polecam dwie historie:</p>
<p><a href="http://www.fanfiction.net/s/4194057/1/Lovely_Marriage">Lovely Marriage</a> &#8211; tytuł mówi sam za siebie. Słodkie, ale bardzo wiarygodne. Świetne przedstawienie postaci.</p>
<p><a href="http://www.fanfiction.net/s/3977355/1/His">His</a> &#8211; krótka rozmowa Risy i Otaniego, absolutnie w ich stylu, no i bardzo urocza <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><strong>Myself; Yourself</strong></p>
<p><strong><img class="alignnone" title="Myself" src="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/myself3.jpg" alt="" width="250" height="188" /><br />
</strong></p>
<p>Tytuł, oprócz niezrozumiałej konstrukcji, nic nie mówi o fabule. A ta zapowiada się bardzo ciekawie. Sana wraca po kilku latach do miasteczka, w którym spędził dzieciństwo i na nowo poznaje dawnych przyjaciół. Oczywiście każdy z nich swoje przez ten czas przeszedł i trudno liczyć na sielankę&#8230; Pomysł jest więc świetny, przynajmniej moim zdaniem. Każdy jest przecież ciekaw, co się dzieje z jego przyjaciółmi sprzed wieków (dlatego kochamy naszą klasę ;D). Niemniej scenarzyści z niezłego początku poszli w zupełnie złą stronę.</p>
<p>Otóż rzeczywiście &#8211; każda postać otrzymuje swoją traumę (albo idiotycznie duży biust&#8230; ale to też żadna przyjemność dla właścicielki), tylko że w tak zhiperbolizowanej postaci, że staje się to trudne do wytrzymania. Gdyby zmniejszyć intensywność każdej tragedii o połowę &#8211; byłoby świetnie. A tak człowiek ogląda i zastanawia się, co tym biednym postaciom ześle kolejny odcinek. Bo nie jest możliwe, żeby w gronie góra dziesięciu osób rozgrywały się wszelkie możliwe patologie.</p>
<p>Anime ma oczywiście swoje niewątpliwe plusy &#8211; przede wszystkim nastrój. Pusty pokój Sany robił na mnie spore wrażenie &#8211; czysty, cichy i sterylny. Naprawdę czuło się samotność chłopaka. Poza tym relacje między rodzeństwem Watatsuki ukazano w bardzo poruszający sposób (choć oczywiście scenarzyści nie byliby sobą, gdyby nie wprowadzili do ich wątku zupełnie zbędnych elementów)&#8230; no i REWELACYJNY ending (Kanako Itō &#8211; Kimi to Yozora  to Sakamichi to). Jestem od niego uzależniona, przyznaję bez bicia. Można go posłuchać <a href="http://www.youtube.com/watch?v=2HdTRz91nhY">tu</a>.</p>
<p>***</p>
<p>No dobrze, ale jak się to wszystko ma do tematu wpisu? Otóż w każdym z przytoczonych anime (i kilku innych, które ostatnio widziałam) pojawia się jakiś transseksualista. Często &#8211; ktoś okazuje się homoseksualistą, czasem ktoś pada ofiarą gwałtu. I to jest w tych historiach dość normalne, nie urasta do rangi niezwykłego wydarzenia. Należę do osób o sporym progu akceptacji i absolutnie nie mam uprzedzeń w stosunku do osób o orientacji innej niż moja tudzież transseksualistów właśnie, ale VITTU! Pakowanie ich do każdej opowieści jest przesadą i świadczy o czyichś niezdrowych fascynacjach. No ale cóż, może to właśnie jest japoński sposób na radzenie sobie z własną seksualnością &#8211; oglądać dziwne animowane historie.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/bonduelle.wordpress.com/20/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/bonduelle.wordpress.com/20/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/bonduelle.wordpress.com/20/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/bonduelle.wordpress.com/20/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/bonduelle.wordpress.com/20/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/bonduelle.wordpress.com/20/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/bonduelle.wordpress.com/20/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/bonduelle.wordpress.com/20/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/bonduelle.wordpress.com/20/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/bonduelle.wordpress.com/20/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/bonduelle.wordpress.com/20/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/bonduelle.wordpress.com/20/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/bonduelle.wordpress.com/20/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/bonduelle.wordpress.com/20/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bonduelle.wordpress.com&amp;blog=6559315&amp;post=20&amp;subd=bonduelle&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bonduelle.wordpress.com/2009/04/28/the-japanese-know-how-to-be-strange/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/7073ad838c8a0a784310ddeb5e0a1f38?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">bonduelle</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/itazuranakiss1.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Itazura na kiss</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/lovecom5.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Lovecom</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/myself3.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Myself</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Love itself is never cliché</title>
		<link>http://bonduelle.wordpress.com/2009/04/12/love-itself-is-never-cliche/</link>
		<comments>http://bonduelle.wordpress.com/2009/04/12/love-itself-is-never-cliche/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 12 Apr 2009 19:36:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bonduelle</dc:creator>
				<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[beauty and the beast]]></category>
		<category><![CDATA[disney]]></category>
		<category><![CDATA[forces of nature]]></category>
		<category><![CDATA[gone with the wind]]></category>
		<category><![CDATA[piękna i bestia]]></category>
		<category><![CDATA[podróż przedślubna]]></category>
		<category><![CDATA[przeminęło z wiatrem]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bonduelle.wordpress.com/?p=7</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;Nie sądziłem, że zacznie się takim banaaaałem&#8221;, jak by powiedział dr Latoszek (niestety, bycie administratorem forum serialu &#8222;Na dobre i na złe&#8221; czyni nieodwracalne zmiany w psychice). Tak czy inaczej, moje wynurzenia na szeroko pojęte tematy kulturalne zacznę od podzielenia się wrażeniami z filmów o miłości, które ostatnio wywarły na mnie duże wrażenie. Żeby było [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bonduelle.wordpress.com&amp;blog=6559315&amp;post=7&amp;subd=bonduelle&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8222;Nie sądziłem, że zacznie się takim banaaaałem&#8221;, jak by powiedział dr Latoszek (niestety, bycie administratorem forum serialu &#8222;Na dobre i na złe&#8221; czyni nieodwracalne zmiany w psychice). Tak czy inaczej, moje wynurzenia na szeroko pojęte tematy kulturalne zacznę od podzielenia się wrażeniami z filmów o miłości, które ostatnio wywarły na mnie duże wrażenie. Żeby było jasne &#8211; to, co mnie wzrusza nie zawsze jest dobre, choć akurat w tym przypadku te dwie cechy idą w parze.</p>
<p>Po pierwsze:</p>
<p><a href="http://www.filmweb.pl/f31366/Pi%C4%99kna+i+Bestia,1991"><strong>Piękna i Bestia</strong></a></p>
<p>Nie robię wielkiej tajemnicy z faktu, że przy disneyowskich produkcjach wylewam wiadra łez &#8211; ale taka już moja specyfika, że -ku przerażeniu bliskich- lubię filmy i książki dla dzieci (tylko czekać, aż zacznę gustować w Bobo Frutach ;])  Tak się jednak stało, że &#8222;Piękna i Bestia&#8221; weszła na ekrany kin gdy miałam dwa lata, a potem przez długi czas rodzice odmawiali zakupu wideo, więc nie miałam okazji poznać animacji, którą wielu&#8230; no dobra, Wikipedia, uważa za jedną z najlepszych w okresie tzw. Disneyowskiego renesansu. Tak przy okazji, wiedzieliście że coś takiego w ogóle istnieje? Jednak czegoś się można dowiedzieć z poczciwej wiki &#8211; mimo że &#8222;citation needed&#8221; ;&gt;</p>
<p>Ostatnio jednak na skutek <span style="text-decoration:line-through;">starczej demencji</span> śródsemestralnego przemęczenia nabrałam ochoty na obejrzenie tego filmu i po niespecjalnie długich poszukiwaniach znalazłam cały na youtube. Jakiś święty człowiek a.k.a Polishdisney wrzucił tam szalone ilości zdubbingowanych disneyowskich filmów. Trzymajcie kciuki żeby nie zablokowano mu konta, bo niestety yt ma tę uroczą cechę, że wszystko co dobre z niego bardzo szybko znika.</p>
<p>Jako że jestem marudą, miałam pewne wątpliwości, czy historia tak oklepana i do tego na kilometr zalatująca syndromem sztokholmskim może się podobać. Przyznajcie sami &#8211; młodzieniec, na którego wróżka rzuciła urok, który złamie tylko prawdziwa miłość, piękna dziewczyna uwięziona w mrocznym zamku, gadające sprzęty gospodarstwa domowego&#8230; wszystko już było. Tylko że &#8222;Piękna i Bestia&#8221; to ekranizacja baśni &#8211; a one mają przecież z założenia kreować wzorce, a nie zaskakiwać nowatorstwem. Poza tym &#8211; ogląda się niezwykle przyjemnie, a i łezka może się w oku zakręcić.</p>
<p>Pod względem fabularnym tak naprawdę nie dzieje się wiele &#8211; z góry wiadomo, że historia będzie o miłości, więc scenarzyści nie silą się na wydumane wątki poboczne i skupiają się na ukazaniu rozwoju uczuć między tytułowymi bohaterami. No, jest jeszcze półkretyn Gaston chwalący się, że ma &#8222;na całym ciele sierść&#8221; i &#8211; co gorsza &#8211; pokazujący w pewnym momencie owłosioną klatę, ale w końcu w baśni ktoś musi być Tym Złym i Durnym <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Tak więc przez większość czasu obserwujemy przemianę Bestii z potwora pomiatającego służbą we wrażliwego mężczyznę.</p>
<p><img class="alignnone" src="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/bb1.jpg" alt="" width="400" height="249" /></p>
<p><img class="alignnone" src="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/bb2.jpg" alt="" width="400" height="251" /></p>
<p><img class="alignnone" src="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/bb3.jpg" alt="" width="400" height="250" /></p>
<p>Okazuje się, że z banału można jednak stworzyć historię, w którą się po prostu wierzy. Płaczemy i rozpaczamy razem z bohaterami, czujemy rodzące się między nimi uczucie. To wszystko dzięki wspaniałym postaciom &#8211; Bella jest naprawdę urocza, troskliwa i uparta, a Bestia, choć z początku brutalny, ma w oczach tyle wrażliwości (scena, w której Bella patrzy Adamowi/Bestii w oczy jest przepiękna), że chyba nikt nie ma wątpliwości, co siedzi w nim naprawdę <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  No  i przezabawne postaci drugoplanowe i piękne piosenki &#8211; ale to już może być dyskusyjne, wiem. W końcu nie każdy lubi, gdy bohaterowie ni stąd ni z owąd zaczynają śpiewać, a łyżeczki odstawiają pływanie synchroniczne w wazie z ponczem. No i raczkująca wtedy grafika komputerowa marudom nie przypadnie do gustu, ale marudy same sobie winne <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Film reklamował się jako najpiękniejsza historia miłosna, jaką kiedykolwiek opowiedziano &#8211; nie mnie to oceniać, ale rzeczywiście magii może jej zazdrościć większość romansów.</p>
<p>Tak przy okazji &#8211; jaką ja jestem szczęściarą, że kształtował mnie właśnie disneyowski renesans, nie digimony czy inne maszkarony <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Co te współczesne dzieci mają z życia?</p>
<p><a href="http://przeminelo.z.wiatrem.filmweb.pl/"><strong>Przeminęło z wiatrem</strong></a></p>
<p>Istnieje większa sztampa? Nie. Istnieje większy wyciskacz łez? Nie. (Titanic do boru, ale o tym kiedy indziej). Istnieje równie długi film, który ani na chwilę nie pozwala się nudzić? Nie.</p>
<p>Nie ma potrzeby piać nad najpopularniejszym filmem wszechczasów w nieskończoność; każdy coś słyszał, większości coś mówi zdanie &#8222;Pomyślę o tym jutro&#8221;. Niemniej po czwartym chyba zetknięciu z adaptacją powieści Margaret Mitchell (warto!) mam silną potrzebę dorzucenia swoich trzech groszy.</p>
<p>Przede wszystkim &#8211; jak głosi tytuł, film, tak jak i książka, jest opowieścią o tym, co już nie wróci. Może w niespecjalnie finezyjny sposób, ale obrazy barbecue w Dwunastu Dębach a potem tej samej posiadłości &#8211; spalonej i opuszczonej, ludzi, którzy kiedyś myśleli, że świat leży u ich stóp, a potem biedniejszych od własnych niewolników grają na emocjach widza. Obserwujemy sielankowe życie w Tarze (mimo że każdy w miarę rozgarnięty człowiek wie, że na południu Stanów przed wojną secesyjną różowo nie było) i sami tęsknimy za takim domem.</p>
<p>Po drugie &#8211; Scarlett jest postacią niezwykłą. Bo jest inna niż jej wydelikacone rówieśniczki, bo mimo swoich wad prze naprzód i pokonuje wszystkie przeciwności. Niesamowicie przypomina moją mamę, która nie mając przywar Scarlett ma wszystkie jej zalety. A sama O&#8217;Hara jest urocza, samolubna i piękna, ale to ostatnie to już bardziej zasługa niewiarygodnej Vivien Leigh <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><img class="alignnone" src="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/gwtw1.jpg" alt="" width="400" height="267" /></p>
<p>Skoro cały artykuł o miłości &#8211; to i o wątku romansowym w GWTW wspomnieć należy <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Ich pocałunki przeszły do legendy (zwłaszcza, że grający Rhetta Clark Gable miał sztuczną szczękę, a Vivien Leigh nie lubiła go całować, bo trąciło mu z ust ;D), a w swoim czasie wzbudzały skandal. Bo kto to widział żeby w latach trzydziestych filmowe pocałunki trwały tak długo? Niemniej moim zdaniem jakieś mdłe cmoknięcia nie pasowałyby do relacji Rhetta i Scarlet. Każda kobieta marzy o takim facecie &#8211; chociaż może z inną aparycją, bo z całym szacunkiem, Gable z wąsikiem fryzjera, porcelanowym zgryzem i uszami wielkości spodków wyglądał komicznie, a nie uwodzicielsko <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Sposób, w jaki Scarlett wszystko straciła &#8211; nie każdy by potrafił tak widowiskowo schrzanić sobie życie <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><img class="alignnone" src="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/gwtw2.jpg" alt="" width="400" height="267" /></p>
<p>A jeśli się nie lubi Scarlett (ponoć są tacy ;D) i nie rusza kogoś Romans Wszech Czasów, zawsze warto zobaczyć, jak się robiło filmy siedemdziesiąt lat temu. Rozmach, piękne kostiumy, wielkie sceny zbiorowe poprzeplatane zupełnie anachroniczną chwilami grą aktorską i malowanymi tłami rozczulają. Poza tym, drogie panie, która z nas nie chciałaby mieć sukni, którą zajęłaby szczelnie całą kanapę? ;D</p>
<p><img class="alignnone" src="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/gwtw3.jpg" alt="" width="400" height="267" /></p>
<p><a href="http://www.filmweb.pl/f692/Podr%C3%B3%C5%BC+przed%C5%9Blubna,1999"><strong>Podróż przedślubna</strong></a></p>
<p>Nawet świąteczna ramówka może człowieka pozytywnie zaskoczyć. Głównie tym, że coś, co zapowiadało się na niezłą szmirę, wcale nią nie było. Gdy się czyta w programie telewizyjnym zapowiedź w stylu &#8222;On jedzie na wesele i spotyka Ją. Jadą razem przez Stany i mają dużo przygód&#8221;, zakończenie wydaje się jasne. Rzut oka na obsadę tylko utwierdza w przekonaniu, że nie warto. Okazuje się jednak, że książek nie ocenia się po okładce, a filmów po opisach z &#8222;Tele Świata&#8221;.</p>
<p>Sandra Bullock jest aktorką całkiem niezłą, więc nie zaskoczyła mnie ani na plus, ani na minus. Natomiast Ben Affleck, którego dotąd darzyłam umiarkowaną sympatią, po raz pierwszy mnie do siebie przekonał. Może dlatego, że nie grał zblazowanego maczo mena, tylko zwykłego faceta, który się czegoś boi, a czegoś wstydzi. No i ta scena striptizu w barze dla gejów- bezcenna <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Scenariusz nie jest może zaskakujący, ale ogląda się przyjemnie, a końcówka filmu mnie pozytywnie zaskoczyła. No i samo przesłanie jest mi szczególnie bliskie &#8211; pojawiają się w naszym życiu ludzie, którzy zmieniają nasze patrzenie na życie, a potem znikają. I to nie jest smutne ani  denerwujące, tylko piękne.</p>
<p>Jak na hollywoodzką produkcję taśmową &#8211; naprawdę warto.</p>
<p><img class="alignnone" src="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/6861.jpg" alt="" width="296" height="197" /></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/bonduelle.wordpress.com/7/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/bonduelle.wordpress.com/7/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/bonduelle.wordpress.com/7/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/bonduelle.wordpress.com/7/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/bonduelle.wordpress.com/7/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/bonduelle.wordpress.com/7/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/bonduelle.wordpress.com/7/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/bonduelle.wordpress.com/7/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/bonduelle.wordpress.com/7/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/bonduelle.wordpress.com/7/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/bonduelle.wordpress.com/7/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/bonduelle.wordpress.com/7/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/bonduelle.wordpress.com/7/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/bonduelle.wordpress.com/7/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bonduelle.wordpress.com&amp;blog=6559315&amp;post=7&amp;subd=bonduelle&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bonduelle.wordpress.com/2009/04/12/love-itself-is-never-cliche/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/7073ad838c8a0a784310ddeb5e0a1f38?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">bonduelle</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/bb1.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/bb2.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/bb3.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/gwtw1.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/gwtw2.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/gwtw3.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://img.photobucket.com/albums/v676/Bonduelle/6861.jpg" medium="image" />
	</item>
		<item>
		<title>Jak ja nie znoszę powitań&#8230;</title>
		<link>http://bonduelle.wordpress.com/2009/02/12/jak-ja-nie-znosze-powitan/</link>
		<comments>http://bonduelle.wordpress.com/2009/02/12/jak-ja-nie-znosze-powitan/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Feb 2009 17:21:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bonduelle</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne]]></category>
		<category><![CDATA[wstępniak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bonduelle.wordpress.com/?p=3</guid>
		<description><![CDATA[Kilka słów o Bonduelle i (bez)celowości istnienia tego przybytku.<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bonduelle.wordpress.com&amp;blog=6559315&amp;post=3&amp;subd=bonduelle&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8230; powiedział Smerf Maruda, będący moim niebieskim wcieleniem. Ale do rzeczy, przedstawianie się do przyjemnych nie należy, ale miejmy to za sobą.</p>
<p>*bierze pięć głębokich wdechów*</p>
<p>Mam na imię Ola (choć w internecie piszę jako Bonduelle, a w liceum ludzie wołali na mnie &#8222;Łysy&#8221;) i mam <span style="text-decoration:line-through;">za dużo wolnego czasu</span> problem. Za dużo czytam, za dużo piszę, oglądam za dużo filmów i klipów. Co gorsza, mam wielką potrzebę wyrabiania sobie poglądu na temat tego, co zobaczyłam i dzielenia się nim z innymi. Znajomi dawno przestali znosić mój słowotok (w przeciwieństwie do mnie mają jeszcze resztki dobrego gustu i jako tacy nie mogą mieć nic do powiedzenia w kwestii papki, jaką zaśmiecam sobie mózg), więc postanowiłam swoje marudzenie publikować w sieci. Będę pisać głównie dla własnej satysfakcji, choć oczywiście czytelnicy, zwłaszcza ci komentujący, będą mile widziani <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Jeśli chodzi o tematykę, to będzie tu pewnie niezły groch z kapustą &#8211; przede wszystkim fan fiction, książki, filmy, muzyka, może anime. Nie umiem powiedzieć co przeważy albo czy pojawi się coś jeszcze, czego nie wymieniłam &#8211; czas pokaże <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Na koniec trochę faktografii: autorka bloga ma 19 lat (jeszcze tylko pół roku bycia nastolatką ;_;), studiuje Biotechnologię w jęz. angielskim na Politechnice Łódzkiej, mieszka w pięknym mieście Łodzi i nadaje imiona przedmiotom. Ma też szereg innych skrzywień, ale nie chce nimi przerażać czytelników ;]</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/bonduelle.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/bonduelle.wordpress.com/3/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/bonduelle.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/bonduelle.wordpress.com/3/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/bonduelle.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/bonduelle.wordpress.com/3/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/bonduelle.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/bonduelle.wordpress.com/3/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/bonduelle.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/bonduelle.wordpress.com/3/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/bonduelle.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/bonduelle.wordpress.com/3/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/bonduelle.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/bonduelle.wordpress.com/3/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bonduelle.wordpress.com&amp;blog=6559315&amp;post=3&amp;subd=bonduelle&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bonduelle.wordpress.com/2009/02/12/jak-ja-nie-znosze-powitan/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/7073ad838c8a0a784310ddeb5e0a1f38?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">bonduelle</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
